Valverde uniknął poważnej kontuzji po El Clasico
Kapitan Realu Madryt zaciskał zęby przez większą część meczu z Barceloną, ale wstępne badania przyniosły dobre wieści. Dla piłkarza, który słynie z oddania drużynie, zejście z boiska przed końcem spotkania było wymownym sygnałem.
Federico Valverde opuścił boisko w drugiej połowie El Clasico z grymasem bólu, ale pierwsze badania obrazowe przyniosły ulgę sztabowi Realu Madryt. Wstępne testy nie wykazały poważnego uszkodzenia mięśnia, choć pomocnik będzie poddany dalszej diagnostyce w najbliższych dniach.
Urugwajczyk poczuł dyskomfort w tylnej grupie mięśni uda jeszcze w pierwszej połowie meczu z Barceloną (2:1). Mimo to pozostał na murawie i walczył przez kolejne kilkadziesiąt minut, zanim ból zmusił go do zejścia z boiska. Po spotkaniu powiedział: „Miałem ogromny ból w nodze, ale mam nadzieję, że to nic poważnego. Myślę, że to był środek ostrożności. Trener zapytał, czy mogę grać mimo bólu, i oczywiście powiedziałem, że tak”. Dodał krótko: „Najważniejsze, żeby pomóc drużynie wygrać”.
Taka postawa nikogo w Madrycie nie zaskoczyła. Valverde, noszący legendarną „ósemkę” odziedziczoną po Tonim Kroosie, od lat słynie z bezkompromisowego podejścia do gry. Wystarczy przypomnieć finał Superpucharu Hiszpanii z 2020 roku, kiedy bez wahania sfaulował taktycznie Álvaro Moratę, a później przyznał, że zrobiłby to ponownie, bo reprezentowanie koszulki Realu wymaga poświęcenia w każdej sekundzie. Ta mentalność wykuła się jeszcze w czasach, gdy jako niepewny siebie 18-latek wchodził do szatni pełnej gwiazd pokroju Karima Benzemy i Luki Modricia, bojąc się zwracać na siebie uwagę.
José Mourinho po meczu nie krył podziwu dla swojego kapitana. „Jest jedno nazwisko, które chcę wyróżnić, i jest nim Valverde, za to, że grał kontuzjowany przez ponad 40 minut” — powiedział Portugalczyk. „Doznał urazu, chciał kontynuować i grał na absolutnym limicie, dając z siebie wszystko na boisku”.
28-letni pomocnik, związany z Realem kontraktem do 2029 roku, jest filarem środka pola i jego ewentualna dłuższa absencja byłaby poważnym ciosem dla drużyny. Na razie jednak wyniki badań napawają optymizmem. Kolejne testy pokażą, czy Valverde zdąży wrócić do pełni sił przed najbliższymi spotkaniami.