Jacek Góralski: Agenci proponowali Renato Sanchesa Wiśle Płock
Były reprezentant Polski, który niedawno został skautem płockiego klubu, odebrał telefony z zaskakującą ofertą – na stole znalazło się nazwisko mistrza Europy z 2016 roku.
Trzech agentów zadzwoniło do Jacka Góralskiego z tą samą propozycją krótko po tym, jak 34-latek objął stanowisko skauta w Wiśle Płock. Na drugim końcu linii padało nazwisko Renato Sanchesa – mistrza Europy z 2016 roku, niegdyś jednego z najjaśniejszych talentów europejskiego futbolu.
Góralski opowiedział o tym w programie Kanału Zero. „Ze trzy osoby dzwoniły do mnie i mówią: Góral, chcecie Renato Sanchesa do Wisły Płock? Mówię: ciekawy transfer, chłopak ma 29 lat, ale jak patrzysz na jego ostatnie kluby, to nie grał praktycznie nic” – relacjonował. I od razu postawił diagnozę: „Agenci proponują takich piłkarzy do Polski. Coś musi się z tym chłopakiem dziać – skoro w wieku 29 lat nie gra już na tak wysokim poziomie, to musi być defekt”.
Latem 2016 roku Sanches trafił z Benfiki do Bayernu Monachium, potem był wypożyczany z PSG do różnych ekip (Roma, macierzysty klub z Lizbony, Panathinaikos). Na każdym z tych przystanków kluczowym problemem były kontuzje mięśniowe, które systematycznie wykluczały go z gry. Sam Portugalczyk, który od września br. jest bez klubu, przyznawał w wywiadzie dla L'Équipe, że ciągłe urazy i towarzysząca im presja zniszczyły jego radość z futbolu i wpędziły go w głęboki dołek psychiczny. „Najtrudniejsze w karierze nie jest samo trenowanie na sto procent, lecz codzienne znoszenie poczucia, że zawodzi się ludzi, którzy we mnie uwierzyli” – mówił wówczas.
Góralski, po występach m.in. w Jagiellonii Białystok, Kajracie Ałmaty, Łudogorcu Razgrad i VfL Bochum, a także 21 meczach w reprezentacji Polski, zakończył karierę piłkarską w Wieczystej Kraków i postanowił spróbować sił po drugiej stronie – jako człowiek odpowiedzialny za wyszukiwanie młodych talentów dla płockiego klubu.
Anegdota z telefonami od agentów dobrze ilustruje realia polskiego rynku transferowego. Pośrednicy regularnie próbują umieścić w Ekstraklasie zawodników o wielkich nazwiskach, lecz wątpliwej aktualnej dyspozycji. Góralski nie zamierza dawać się na to nabierać.