Marcin Herra zdradził kulisy odejścia Żewłakowa z Legii Warszawa

Herra ujawnił kulisy odejścia Żewłakowa z Legii. Kluczowa była jedna decyzja ze stycznia

Michał Żewłakow  Marcin Herra
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Maciek
2 minuty czytania

Dzień po ostatnim meczu sezonu Michał Żewłakow usłyszał, że Legia nie widzi dla niego miejsca w strukturach klubu. Prezes Marcin Herra w rozmowie z Legia.net zdradził, co tak naprawdę zaważyło na losach byłego reprezentanta Polski.

Marcin Herra postawił sprawę jasno już na początku roku. 7 stycznia w Legia Training Center zebrał kluczowych ludzi z pionu sportowego i ogłosił nowy porządek: szefem został Fredi Bobic. Michał Żewłakow miał mu od tej pory raportować. Kilka miesięcy później były reprezentant Polski opuścił klub.

Żewłakow wrócił do Legii wiosną 2025 roku i objął stanowisko dyrektora sportowego. Wydawało się, że były gracz Olympiakosu i Anderlechtu wniesie do stołecznego klubu swoje międzynarodowe doświadczenie. Tymczasem po nieco ponad roku pracy został pożegnany, i to dzień po ostatnim meczu sezonu 2025/2026.

W wywiadzie dla portalu Legia.net prezes Herra opisał, jak wyglądał proces decyzyjny. „Po prostu zmieniła się struktura. Z Michałem się rozstaliśmy, a Fredi pracuje” — powiedział wprost. Podkreślił, że na początku roku chciał uciąć wszelkie spekulacje o rywalizacji między Żewłakowem a Bobicem. „Zaprosiłem wszystkich liderów ze sportu i powiedziałem: Fredi jest szefem. Michał, raportujesz do Frediego” — relacjonował tamto spotkanie.

Sama hierarchia nie przesądziła jednak o losach Żewłakowa. Decydujący okazał się wynik sportowy. Legia nie zdołała zakwalifikować się do europejskich pucharów, co w oczach władz klubu było nie do zaakceptowania. Za kadencji 50-latka drużyna sięgnęła wprawdzie po Puchar i Superpuchar Polski, ale te trofea przypisywano raczej innym osobom w strukturach.

Herra nie ukrywał, że pod koniec pobytu Żewłakowa w klubie jego pozycja słabła z tygodnia na tydzień. „Po zakończeniu sezonu dokonaliśmy korekty” — tak lakonicznie opisał rozstanie. Przy okazji zaznaczył, że zasada prymatu wyniku sportowego obowiązuje wszystkich. „Na początku roku zakomunikowałem w klubie, że nic nie zastąpi wyniku sportowego, bo ten jest najważniejszy” — dodał.

Drużyna Marka Papszuna po zmianach w gabinetach wróciła do walki o najwyższe cele. Żewłakow natomiast pozostaje bez klubu i czeka na kolejną szansę w futbolu.

Źródło: Legia.net

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie