Boniek o Juventusie: „Nie widzę drużyny mistrzów, tylko dobrych piłkarzy”
Zbigniew Boniek nie szczędzi gorzkich słów wobec klubu, z którym zdobywał najważniejsze trofea europejskie. Sprawa odebranej gwiazdy na Allianz Stadium wciąż boli, a obecna forma Starej Damy tylko dolewa oliwy do ognia.
Zbigniew Boniek od 44 lat mieszka we Włoszech, lecz dystans do Juventusu najwyraźniej rośnie z roku na rok. W wywiadzie dla Radio Anch'io Sport były gwiazdor turyńskiego klubu nie zostawił suchej nitki na obecnym stanie drużyny, a przy okazji wrócił do bolesnego tematu odebranej mu gwiazdy na Allianz Stadium.
Boniek nie widzi w Juventusie kandydata do Scudetto. Zamiast kolekcjonerów trofeów dostrzega solidnych, lecz przeciętnych wykonawców.
„Jest to sytuacja dość skompromitowana i trudna. Gdy patrzę na Juventus, nie widzę drużyny mistrzów, a jedynie dobrych piłkarzy. I to robi różnicę. Dziś ta drużyna nie jest w pierwszym szeregu walki o mistrzostwo, widać to również po tym, jak cierpi w Europie.”
Przykładem ma być wygrana z Lecce, która według Polaka wcale nie świadczy o przezwyciężeniu kryzysu. Pierwszy gol padł z rzutu wolnego, w dość przypadkowych okolicznościach, gdy bramkarz dał się zaskoczyć przez McKenniego. Boniek podkreślił, że dawniej Juve dysponował zupełnie inną jakością.
Przy okazji 70-letni Honorowy Prezes PZPN odniósł się do Luciano Spallettiego, którego styl bycia i mówienia wywołuje u niego szczere zdziwienie.
„Spalletti? To niełatwy trener, bardzo wymagający i specyficzny. Jestem we Włoszech od 44 lat i kiedy słucham, jak mówi w telewizji, muszę sięgać po słownik, żeby zrozumieć, co ma na myśli.”
Pomimo tych słów Boniek zaznaczył, że nie zamierza otwarcie krytykować klubu. Powód jest gorzkiej natury: po wcześniejszych krytycznych wypowiedziach na temat zarządzania Juventusem odebrano mu gwiazdę, którą wcześniej uhonorowano go na stadionie. Stało się to pod naciskiem części kibiców. Na jej miejsce trafiła gwiazda Edgara Davidsa, o którym Boniek kiedyś powiedział wprost, że „jedyną rzeczą, którą tamten zrobił w Juventusie, było dostanie sześciu miesięcy dyskwalifikacji za doping”.
Sprawa gwiazdy ewidentnie wciąż boli. Boniek przy każdej okazji przypomina swoje zasługi: trzy bramki w czterech finałach rozegranych w barwach Juve i decyzję o przekazaniu premii po tragedii na Heysel rodzinom ofiar. To gest, którego nie wykonał żaden inny zawodnik.
„Byłem jedynym piłkarzem, który nie wziął ani liry po Brukseli. Zdecydowałem, że przekażę premię rodzinom ofiar Heysel. Gdyby Avvocato wiedział, że Andrea mi tę gwiazdę odebrał…”
Odniesienie do Gianniego Agnellego nie jest przypadkowe. To właśnie legendarny właściciel Juventusu nadał Bońkowi przydomek „Bello di Notte”, doceniając jego porywające występy przy sztucznym oświetleniu w wieczornych meczach europejskich pucharów. Trudno o większy komplement z takich ust.
Dzisiaj Boniek realizuje się między innymi na YouTubie. Jak zdradził dziennikarz Roman Kołtoń, pod koniec kadencji w PZPN Boniek sam zaproponował mu tworzenie materiałów wideo, nie oczekując za to wynagrodzenia. Traktuje to jako swoją przestrzeń do otwartej dyskusji o piłce, polskiej i światowej. I trudno się dziwić, że w tej dyskusji Juventus regularnie wraca jako temat, który budzi w nim równie silne emocje co przed laty.
Pełna treść wywiadu dostępna jest w serwisie Calciomercato.