Michniewicz o Boguszu i Dziczku: „Dziś mieliby po 40 występów w kadrze”
Czesław Michniewicz w programie Kanału Zero przyznał, że kontuzje i problemy zdrowotne dwóch piłkarzy pokrzyżowały mu plany kadrowe, które – jego zdaniem – mogły na lata zmienić oblicze polskiej reprezentacji.
Czesław Michniewicz nie ukrywa żalu, że dwóch piłkarzy, których doskonale poznał w młodzieżowej kadrze, nie mogło zasilić pierwszej reprezentacji w czasie jego kadencji selekcjonerskiej. W programie Kanału Zero powiedział, że Mateusz Bogusz i Patryk Dziczek byli kluczowymi postaciami w jego wizji drużyny narodowej.
„Mateusz Bogusz? Pracowałem z nim w młodzieżówce, znam jego potencjał. Bardzo żałuję, że kiedy obejmowałem pierwszą reprezentację, był po zerwaniu więzadła krzyżowego. Podobnie było z Patrykiem Dziczkiem, który miał wtedy problemy zdrowotne związane z sercem” – wspominał Michniewicz.
Historia Dziczka to zresztą jeden z najbardziej przejmujących wątków w polskim futbolu ostatnich lat. We Włoszech, podczas gry w barwach Salernitany, pomocnik nagle stracił przytomność na boisku z powodu problemów kardiologicznych. Przez długie miesiące żył w strachu, że oznacza to koniec kariery. Dopiero szczegółowa diagnostyka w Polsce i wszczepienie kardiowertera-defibrylatora otworzyły mu drogę do powrotu na boisko. Dziczek przyznawał potem, że te przeżycia całkowicie zmieniły jego podejście do piłki – każdy kolejny mecz traktuje jak dar.
Michniewicz nie ograniczał się do wspominania przeszłości. Skala jego uznania dla Dziczka jest wyjątkowa. „Dla mnie Patryk Dziczek jest najlepszym polskim piłkarzem występującym w Ekstraklasie. Znam go od 2017 roku i wiem, jakim jest zawodnikiem” – tłumaczył trener, dodając, że na pozycji defensywnego pomocnika każdy zespół odczuwa deficyt graczy tej klasy. Zwrócił uwagę na szczegół, który wyróżnia Dziczka na tle całej ligi: „To jedyny zawodnik z Ekstraklasy, grający w środku boiska, który ma nawyk ciągłego rozglądania się przed przyjęciem piłki. Jest też świetnie przygotowany fizycznie, potrafi przebiec nawet 13 kilometrów podczas meczu”.
Byłego selekcjonera zaskakuje, że uznane marki nie walczyły o Dziczka, gdy ten występował w Piaście Gliwice. „Dziwię się, że nie zainteresowały się nim większe kluby, w tym Lech Poznań. Być może duże pieniądze odstraszały, ale uważam, że to był kluczowy transfer dla Pogoni” – ocenił.
W przypadku Bogusza Michniewicz śledzi karierę zawodnika, który po trudnym okresie w Leeds United – gdzie mordercze treningi Marcelo Bielsy dały mu solidną bazę wydolnościową, ale brakowało regularnych szans na grę – rozkwitł w Los Angeles FC. W MLS 23-latek nauczył się grać na pozycji fałszywej dziewiątki, co otworzyło mu nowe perspektywy. Michniewicz przekonuje, że gdyby nie pech zdrowotny, losy obu piłkarzy w kadrze potoczyłyby się zupełnie inaczej. „Obu chciałem sprowadzić do Legii. Gdybym pozostał selekcjonerem, a Dziczek i Bogusz byli zdrowi, to dziś mieliby na koncie około 40 występów w reprezentacji lub nawet więcej. Byliby podstawowymi zawodnikami kadry”.