Legia pilnie szuka środkowego obrońcy
Czterech stoperów odeszło latem, przyszło dwóch, a trener Papszun gra trójką z tyłu. Zimowe okno transferowe zapowiada się w Warszawie gorąco, bo Legia musi łatać dziurę, której nie zdołała zasypać przed sezonem.
Legia Warszawa wchodzi w zimowe okno transferowe z jasno określonym priorytetem. Piotr Zasada, szef rekrutacji stołecznego klubu, w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet” przyznał wprost, że środkowy obrońca to w tej chwili jedna z najpilniejszych potrzeb kadrowych.
Trudno się dziwić. Latem Łazienkowską opuściło aż czterech stoperów: Jan Ziółkowski, Sergio Barcia, Radovan Pankov i Artur Jędrzejczyk. W ich miejsce trafili jedynie Zoran Arsenić, wolny agent po wygaśnięciu kontraktu z Rakowem Częstochowa, oraz Robert Deziel Junior, wychowanek akademii Bayernu Monachium. Dwa nazwiska zamiast czterech, a trener Marek Papszun konsekwentnie stawia na ustawienie z trójką środkowych defensorów. Matematyka jest bezlitosna.
Wszystko wskazywało na to, że brakujący element kadry zostanie uzupełniony jeszcze w letnim oknie. Tak się jednak nie stało i Legia rozpoczęła rozgrywki z wąską rotacją na kluczowej pozycji.
Zasada zaznaczył, że dział skautingu pracuje nad kandydatami przez cały rok, bo klub musi być przygotowany również na niespodziewane scenariusze. Kontuzja, nagła sprzedaż zawodnika — każda z tych sytuacji wymaga natychmiastowej reakcji z gotowymi rozwiązaniami. Jak sam ujął: na pytanie trenera „kto za niego?” odpowiedź musi być już wypracowana.