Rozmowa Mourinho z Pazem nie przekonała żadnej ze stron. Powrót do Realu oddala się
Telefoniczna rozmowa, która miała otworzyć drzwi do Bernabéu, mogła je zamknąć na dobre. Jeszcze przed oficjalnym objęciem posady w Realu Madryt José Mourinho zadzwonił do Nico Paza.
Jeszcze w maju, zanim José Mourinho został oficjalnie ogłoszony trenerem Realu Madryt, zadzwonił do Nico Paza. Zdaniem dziennikarza Mario Cortegany, który ujawnił kulisy rozmowy na swoim kanale YouTube, po odłożeniu słuchawki żadna ze stron nie była przekonana do współpracy. Paz nie wyczuł zainteresowania ze strony szkoleniowca, a Mourinho nie był w stanie zagwarantować mu tego, o co prosił: pewnego miejsca w składzie i roli pierwszoplanowej.
Kontekst jest jasny. 29 czerwca Real Madryt, Como 1907 i zawodnik sfinalizowali porozumienie, na mocy którego Argentyńczyk został na kolejny sezon we Włoszech. Como wykupiło 50 procent praw do piłkarza za 60 milionów euro, natomiast Real zachował jednostronną opcję odkupu wycenioną na 80 milionów, możliwą do realizacji przed sezonem 2027/2028. Jeśli klub z Bernabéu z niej nie skorzysta, straci wszelkie prawa do swojego wychowanka. Bezpowrotnie.
Paz tymczasem daje kolejne powody, by wielkie kluby patrzyły w jego stronę. 21 października strzelił dwa gole i dołożył asystę w wygranym 4:1 spotkaniu Ligi Mistrzów przeciwko Manchesterowi United. Ma 22 lata, fenomenalną lewą nogę i pewność siebie w drużynie prowadzonej przez Cesca Fàbregasa, który uczynił z niego absolutnego reżysera gry Como.
To nie przypadek, że właśnie pod okiem Fàbregasa Paz tak szybko dojrzał. Syn Pablo Paza, byłego reprezentanta Argentyny i medalisty olimpijskiego z Atlanty 1996, od dziecka miał futbol we krwi. Ojciec, sam będący obrońcą, nigdy nie wymuszał na synu gry w defensywie. Zachęcał do dryblingu i czerpania radości z ataku. Efekt widać na boisku.
Choć Nico wychowywał się w Hiszpanii i przeszedł przez legendarną La Fabricę Realu, w kwestii barw narodowych nie miał wahań. Wybrał biało-błękitną koszulkę Albicelestes. W debiucie w dorosłej kadrze asystował przy bramce Lionela Messiego, który chwalił potem jego dojrzałość i „nieprawdopodobną głowę do gry”.
Problem Realu polega na tym, że w strefie, w której porusza się Paz, jest już bardzo tłoczno. Jude Bellingham, Arda Güler i Brahim Díaz to trzy nazwiska, które Mourinho ma do dyspozycji na pozycji ofensywnego pomocnika.
Sam Cortegana, deklarujący się jako zwolennik powrotu wychowanka, nie ukrywa sceptycyzmu. „Po tej rozmowie z Mourinho mam poważne wątpliwości, czy wróci w przyszłym roku” – stwierdził wprost. Do lata 2027 zostało jeszcze sporo czasu, a decyzje transferowe w Realu nigdy nie zależą od jednej osoby. Majowa rozmowa telefoniczna nie była wyrokiem, ale echo po niej niesie się coraz głośniej.