Legia Warszawa nie przełamuje czołówki. Papszun jasno o zimowych wzmocnieniach

Papszun jasno o wzmocnieniach: Musimy pomyśleć nad tym, jak widzimy kadrę zimą

Marek Papszun
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Maciek
3 minuty czytania

Legia Warszawa wróciła do ekstraklasowej czołówki, ale wciąż nie potrafi wygrać z najgroźniejszymi rywalami. Marek Papszun podkreśla, że brak wzmocnień może przesądzić o możliwościach drużyny w dalszej części sezonu. Po serii spotkań z topowymi ekipami stołeczny zespół znowu musi szukać odpowiedzi – zarówno transferowych, jak i kadrowych. Nadchodzące tygodnie mają rozstrzygnąć, czy klub przy Łazienkowskiej zawalczy na serio o najwyższe lokaty czy pozostanie w cieniu liderów.

Legia Warszawa w tym sezonie dała kibicom powody do optymizmu. Po chaotycznej walce o utrzymanie w poprzednich rozgrywkach zespół nie tylko ustabilizował formę pod wodzą Marka Papszuna, ale też awansował do ścisłej czołówki PKO BP Ekstraklasy. Mimo to wygrane w bezpośrednich starciach z najlepszymi drużynami wciąż wymykają się Wojskowym.

Szkoleniowiec z Łazienkowskiej otwarcie przyznaje, że „przed nami decyzja, w którym kierunku chcemy iść. Te chwile mogą wiele powiedzieć o naszych aspiracjach”. Klub, choć deklaruje walkę o mistrzostwo, skupia się przede wszystkim na awansie do europejskich pucharów. Jednak nawet sam Papszun nie ukrywa, że nie będzie to prosta sprawa, bo zespół wciąż nie ma wystarczająco głębokiej kadry.

Jesienią bolączką Legii okazały się kontuzje – aż dwunastu piłkarzy wypadło z gry. Trener musiał więc żonglować składem, szukając optymalnych rozwiązań z dostępnych zawodników. Solidną robotę wykonują regularnie Otto Hindrich czy Kamil Piątkowski, a nowych impulsów dostarczają Robert Deziel Junior i skrzydłowy Adamski. Sztab trenera intensywnie wprowadza także młodych graczy, jak Wjunnyk i Shinnosuke Fukuda, lecz ci wciąż potrzebują czasu i ogrania.

W ostatnich pięciu meczach między reprezentacyjnymi przerwami Legia zdobyła mniej punktów, niż zakładał Papszun. Wygrana nad Rakowem pozwoliłaby zatrzymać licznik na ośmiu oczkach – czyli poniżej oczekiwań. Drużyna nie zrealizowała więc minimum trenera na ten fragment sezonu.

Legia po 13 kolejkach sezonu uzbierała 24 punkty. Strata do czołówki – Pogoni i Lecha – wynosi cztery „oczka”, choć poznaniacy mają jeszcze dwa mecze do rozegrania. I choć w porównaniu z poprzednim sezonem sytuacja wydaje się stabilna, trener nie kryje, że priorytetem na zimę będą zmiany personalne. W planach są korekty składu i usunięcie mniej przydatnych ogniw, by poprawić jakość kadry.

Papszun podkreślał już po odpadnięciu z Pucharu Polski, że nie można oczekiwać od świeżo sprowadzonych graczy z niższych lig, by od razu dźwigali odpowiedzialność za wynik. „Jeśli chłopaki trafiają do nas z czwartej czy pierwszej ligi, to muszą popełniać błędy” – tłumaczył. Oczekuje jednak, że zimą klub zdecyduje, czy chce dalej stawiać na młodych i mniej doświadczonych, czy jednak postawi na poważniejsze inwestycje w transfery doświadczonych piłkarzy.

Musimy pomyśleć nad tym, jak widzimy kadrę zimą. Trzeba też podyskutować o kwestiach finansowych czy ograniczeniach oraz filozofii. Jeśli padnie hasło, że stawiamy dalej na pierwszoligowców i wychowanków, to wiele powie o aspiracjach. Czy może jednak będzie tak, że robimy transfery i chcemy więcej? Wychodzimy z trudnej sytuacji i musimy sobie odpowiedzieć na pewne pytania w środku organizacji. Trzeba zdecydować, w jakim kierunku chcemy iść
Marek Papszun

W kolejnej serii gier Legia staje przed następnym trudnym sprawdzianem. Czeka ich pojedynek z Rakowem Częstochowa, czyli ekipą, która jeszcze niedawno również dowodzona była przez Papszuna. 

Forma drużyny dostarczony przez Superscore

Źródło: Legia Warszawa

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie