Real Madryt mógł pozyskać Messiego w 2001 roku. Oto kulisy

Real Madryt mógł pozyskać Messiego. Były działacz zdradza kulisy

Leo Messi
fot. Andy Witchger (Wikimedia CC 2.0)
Domyślna grafika
Leon
3 minuty czytania

Zanim Leo Messi na dobre zadomowił się w Barcelonie, ktoś z jego otoczenia zapukał do drzwi Santiago Bernabéu. Królewscy mogli zmienić bieg historii futbolu, ale tego nie zrobili.

W 2001 roku Lionel Messi był 13-letnim chłopakiem z Rosario, który dopiero stawiał pierwsze kroki w akademii FC Barcelony. Jego przyszłość w Katalonii nie była jeszcze przesądzona, bo profesjonalny kontrakt wciąż pozostawał niesfinalizowany. I właśnie wtedy ktoś z otoczenia młodego Argentyńczyka skontaktował się z Realem Madryt.

Tę bombę zrzucił Miguel Ángel Portugal, człowiek, który w strukturach Królewskich przeszedł niemal wszystkie szczeble: od piłkarza pierwszego zespołu, przez trenera rezerw, skauta, aż po sekretarza technicznego. W wywiadzie dla dziennika „AS” przed meczem z Racing Santander zdradził, że informacja dotarła na Santiago Bernabéu i doszło nawet do wstępnych kontaktów.

„Nie miał jeszcze profesjonalnego kontraktu z Barçą, nie dokończył negocjacji w sprawie przedłużenia, a ktoś z jego bliskiego otoczenia zaproponował go Madrytowi” — powiedział Portugal. Klub świadomie odpuścił temat. „Nie chcieliśmy psuć relacji z Barceloną. Choć kontakt faktycznie miał miejsce, myślę, że z szacunku do rywala sprawa i tak by nie wypaliła”.

Gdyby Królewscy pociągnęli wtedy za sznurki, historia futbolu mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Messi został w La Masii, gdzie jako mały chłopak zmagał się z tęsknotą za domem i presją nowego kraju, ale całą złość i emocje przelewał na murawę. Efekt? Ośmiokrotna Złota Piłka, status najlepszego strzelca w dziejach Barcelony i korona mistrza świata z Argentyną w Katarze w 2022 roku. Dziś 39-letni Messi gra w Interze Miami i ma kontrakt do końca 2028 roku.

Portugal przy okazji uchylił rąbka tajemnicy na temat innych transferowych celów Realu z tamtych lat. Przyznał, że skautował Neymara i Philippe Coutinho, a Toniego Kroosa obserwował już jako szesnastolatka grającego na dziesiątce. „Gdzieś leżą jeszcze raporty na ich temat” — żartował. O Luce Modriciu mówił, że na początku wyglądał na wątłego, ale pobyt w Anglii zrobił swoje.

Był działacz wspominał też wyprawę na młodzieżowy turniej Copinha w Brazylii, gdzie podglądał Robinho. Porównując go z Viníciusem Júniorem, stwierdził krótko: „Vinícius to drybling jeden na jednego, ale Robinho to była czysta magia”.

Źródła: Miguel Ángel Portugal, AS, Madrid Universal

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie