Gašparík przedłużył kontrakt z Górnikiem Zabrze do 2030 roku

Gašparík przedłużył kontrakt z Górnikiem. „Byłem w szoku”

Michal Gasparik
fot. Mateusz Kulisz, Wikimedia Commons
Avatar użytkownika Maciej Ziółkowski
4 minuty czytania

Ceremonia na murawie stadionu, obecność rodziny, zaskoczony trener i film na telebimie – przedłużenie umowy Michala Gašparíka z Górnikiem Zabrze wyglądało jak scena z innego świata.

„Dogadaliśmy się z klubem co do warunków umowy i jedyne pytanie brzmiało, czy zdążymy podpisać ją jeszcze przed meczem z Legią, czy przełożymy to na kolejny tydzień. Potem nie dostałem żadnych informacji i byłem w szoku tym, co się wydarzyło. Na boisku podczas tej ceremonii aż się wstydziłem, bo w naszych rejonach w ogóle nie jesteśmy do czegoś takiego przyzwyczajeni” – opowiadał Gašparík w rozmowie z portalem sport.aktuality.sk. „Moja partnerka z synkiem zawsze przyjeżdżają na mecze domowe, bo tu mieszkam sam. Schodzę po treningu z boiska, widzę ludzi z klubu, a kiedy podszedłem bliżej, zauważyłem swoją rodzinę. W tamtej chwili nie wiedziałem, co powiedzieć.”

„Nie było tak, że miałem się rozpłakać, ale to było bardzo miłe. Kiedy następnego dnia oglądałem, jak pięknie to zorganizowali, uświadomiłem sobie, że trzeba to doceniać. W futbolu trenerzy zmieniają się bardzo szybko” – dodał.

Gašparík pochodzi z typowo piłkarskiej rodziny z Trnawy – ojciec, również Michal, był gwiazdą Spartaka w latach 80., a matka Viera wyczynowo uprawiała piłkę ręczną. Dorastanie w cieniu legendarnego taty wymagało budowania twardej skóry, bo kibice od najmłodszych lat porównywali każde zagranie juniora do zagrań seniora. Sam trener przyznawał po powrocie do Zabrza, że pojawienie się na Roosevelta kilkanaście lat po występach w barwach Górnika jako piłkarz wywołało u niego potężną falę nostalgii.

Nowy kontrakt obowiązuje do lata 2030 roku i obejmuje także jego asystentów – Mariána Hodulíka i Tomáša Prisztácsa. Cała trójka Słowaków pracuje razem już siódmy sezon. „Czujemy, że klub nam ufa i że przekonaliśmy do siebie ludzi, z którymi tu współpracujemy” – mówił Gašparík. Trudno mu odmówić argumentów: po 54 latach przerwy zdobył z Górnikiem Puchar Polski, a drużyna regularnie plasuje się w czołówce Ekstraklasy.

Osobny wątek to relacja z właścicielem Lukasem Podolskim. Gašparík opisuje ją z humorem. „Nasz kontakt rozwijał się stopniowo – od początkowego dystansu między zawodnikiem a trenerem do czegoś znacznie bliższego. Pomogło pewnie zdobycie pucharu. ‚Poldi' nagrał mi filmik, w którym podziękował za szansę zagrania w pucharze i wygrania go. Ale przez większość czasu po prostu się ze mnie nabija” – śmiał się Słowak. „W tamtym wideo powiedział, że nie wierzyłem w niego jako piłkarza, więc postanowił kupić klub jako właściciel. Potem ciągle żartuje z mojego ubioru, że znajdzie mi sponsora, bo chcę na meczach zawsze ładnie wyglądać.”

Pod żartami kryje się realna wizja. Gašparík podkreślał, że Podolski myśli długofalowo i nie ulega presji kibiców, którzy po sukcesie pucharowym marzą już wyłącznie o tytule. „On chce, żeby Górnik trzymał się na szczycie i należał do najlepszych drużyn w Polsce. Wiem, że oczekiwania fanów są teraz zupełnie inne – nikomu nie wystarczy już czwarte czy piąte miejsce. Tysiące ludzi śnią tylko o mistrzostwie. Ale widać, że zarząd stara się nie ulegać tej presji” – tłumaczył.

Gašparík odniósł się również do formy Erika Prekopa, słowackiego reprezentanta z trzema golami na koncie w tym sezonie. „Erik to fantastyczny chłopak – trenuje na sto procent i w meczach stara się wycisnąć z siebie maksimum. Jest bardzo pozytywny dla szatni i lubiany w zespole. Mamy trzech napastników, więc konkurencja na tej pozycji jest duża. Wierzę, że najlepszy okres Erika dopiero przed nim. Kiedy złapie jeszcze większy komfort psychiczny i strzeli kolejne bramki, będzie jeszcze bardziej wartościowy – także dla reprezentacji” – zakończył trener Górnika.

Źródła: sport.aktuality.sk, StolicaSportu.pl

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie