FC Barcelona była bliska transferu Chwiczy Kwaracchelii w 2024 roku

Barcelona była bliska pozyskania Kwaracchelii. Kulisy nieudanych negocjacji

Khvicha Kvaratskhelia Chwicza Kwaracchelia
fot. Paté kroute (Wikimedia CC Zero)
Domyślna grafika
Maciek
3 minuty czytania

Zanim Chwicza Kwaracchelia trafił do Paris Saint-Germain, jego przyszłość mogła wyglądać inaczej. FC Barcelona prowadziła zaawansowane rozmowy w sprawie Gruzina, a zawodnik marzył o grze w Hiszpanii. Transakcję storpedowała seria niefortunnych zbiegów okoliczności.

FC Barcelona i Paris Saint-Germain mierzą się dziś wieczorem, a jednym z piłkarzy, którzy mogą napsuć krwi katalońskiej defensywie, jest Chwicza Kwaracchelia. Gruziński skrzydłowy mógł jednak występować po zupełnie innej stronie barykady. W 2024 roku Barcelona podjęła realne starania, żeby go ściągnąć.

Cała operacja ruszyła w styczniu 2024 roku. Xavi Hernández poprosił władze klubu o skrzydłowego, który odmieniłby grę drużyny, a Barcelona nawiązała bezpośredni kontakt z agentem zawodnika, Mamuką Jugelim. Ten przyznał, że jego klient marzy o grze w Barcelonie lub Realu Madryt. Porozumienie z piłkarzem nie stanowiło problemu. Pensja Kwarachelii w Napoli była skromna, a propozycja przedłużenia kontraktu złożona przez klub z Neapolu odbiegała od rynkowej wartości gracza.

Prawdziwą przeszkodą okazało się stanowisko Napoli, znanego z twardych negocjacji. Włosi zażądali 70 mln euro i nalegali, by niemal cała kwota została zapłacona z góry. Dla Barcelony, zmagającej się wówczas z poważnymi problemami finansowymi, był to warunek niemożliwy do spełnienia.

Kontakty odżyły w kwietniu. Barcelona prosiła o czas, bo ewentualny transfer zależał od sprzedaży kogoś z czołówki kadry. Dyrektor sportowy, Deco, liczył, że Raphinha odejdzie do Arabii Saudyjskiej, i czekał na decyzję Brazylijczyka. Potem wszystko posypało się jak domino. Joan Laporta rozstał się z Xavim po rozczarowującym końcu sezonu, a nowy trener Hansi Flick postawił na zatrzymanie kluczowych zawodników i przekonał Raphinhę do pozostania. Bez wpływów z transferu nie było pieniędzy na Gruzina. Barcelona zamknęła okno z jedynie dwoma nowymi twarzami: Danim Olmo i Pau Víctorem.

Kwaracchelia wymusił odejście z Napoli i w styczniu 2025 roku dołączył do PSG za 80 mln euro. W Paryżu nie musiał długo czekać na wielki moment. W maju 2025 roku strzelił gola w finale Ligi Mistrzów, w którym PSG rozgromiło Inter 5:0. Został pierwszym Gruzinem, który trafił do siatki w finale europejskich rozgrywek klubowych. W kolejnym sezonie ustanowił rekord, mając bramkę lub asystę w siedmiu kolejnych meczach fazy pucharowej Ligi Mistrzów.

Dziś 25-letni skrzydłowy zbliża się do przedłużenia umowy z PSG do 2031 roku. Blaugrana może o nim jedynie wspominać jako o transferze, który wymknął się z rąk. Tego wieczoru Kwaracchelia zamierza przypomnieć Barcelonie, co straciła.

Źródło: Barca Universal

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie