Laporta uderza w Real Madryt: „Wybrali złą drogę i teraz za to płacą”
Prezydent FC Barcelony nie zostawił suchej nitki na odwiecznym rywalu. W obszernym wywiadzie dla francuskiego dziennika zadeklarował, że relacja między klubami nie istnieje, a na jej miejsce wkroczyła otwarta konfrontacja.
Joan Laporta postanowił nie przebierać w słowach. W wywiadzie udzielonym francuskiemu dziennikowi „L'Equipe” prezydent FC Barcelony wypowiedział się o relacjach z Realem Madryt w sposób, jakiego dawno nie słyszano z ust szefa katalońskiego klubu.
„Nie ma już między nami żadnych relacji. Powiedziałbym więcej — to jest otwarta konfrontacja” — oznajmił Laporta. Według niego Real stracił wiarygodność na płaszczyźnie instytucjonalnej i sportowej, a jego obecność w strukturach futbolowych znacząco osłabła. „Wybrali złą drogę i teraz za to płacą. Otworzyli książeczki czekowe, wydali ogromne sumy na bardzo drogich piłkarzy, ale ci piłkarze nie dali im oczekiwanych rezultatów” — dodał.
Laporta nawiązał również do sprawy Negreira, czyli płatności Barcelony na rzecz firm powiązanych z byłym działaczem sędziowskim José Maríą Enríquezem Negreirą. Jego zdaniem Real wykorzystuje tę sprawę, by usprawiedliwić własne niepowodzenia. „Kłamią w sprawie Negreira, bo od dwóch lat niczego nie wygrali. My wygrywamy i jesteśmy kandydatami do wygrania wszystkiego” — stwierdził bez ogródek.
Prezydent Barcelony odniósł się też do transferu Kyliana Mbappé do Realu, przypominając własne ostrzeżenie sprzed miesięcy. „Więcej niż jeden kogut w kurniku nigdy nie zadziała. Priorytetem w futbolu musi być drużyna i duch zespołowy. Bez tego żaden projekt się nie uda” — tłumaczył. Przeciwstawił temu model Barcelony, w której gracze z La Masii i zawodnicy z innych kultur futbolowych tworzą zgrany zespół pod okiem Hansiego Flicka i dyrektora sportowego Deco.
Nie zabrakło wątku UEFA. Po latach napięć związanych z projektem Superligi Laporta zadeklarował powrót Barcelony do „rodziny futbolowej” i pochwalił prezydenta UEFA Aleksandera Čeferina, nazywając go najlepszym szefem, jakiego organizacja mogła mieć. Rolę mediatora w tym zbliżeniu przypisał m.in. prezydentowi Paris Saint-Germain Nasserowi Al-Khelaïfiemu.