Do kasy Legii trafiło 17 mln euro
Oficjalny komunikat z września mówił o strategicznej inwestycji i 40 procentach akcji. Konkretne kwoty pozostawały tajemnicą. Teraz znamy najważniejszą z nich i widzimy, jak wygląda bilans Legii po wejściu nowego udziałowca.
Kwota, której Legia Warszawa od września konsekwentnie nie chciała ujawnić, wynosi 17 mln euro, czyli 72 245 804,80 zł. Tyle Michael Gorzynski wniósł do klubu w ramach podwyższenia kapitału, obejmując 3280 nowo wyemitowanych akcji serii E.
Sama cena emisyjna jednej akcji mówi dużo o tym, jak strony wyceniły klub. Wartość nominalna akcji Legii to 1000 zł, ale Gorzynski zapłacił za każdą 22 026,16 zł. Taki mechanizm nadwyżki emisyjnej jest standardem przy wprowadzaniu nowego kapitału do spółki, niedawno podobny zabieg zastosował Robert Dobrzycki w Widzewie Łódź, choć z mniejszym mnożnikiem. Gdyby tę samą cenę przyłożyć do całkowitej puli 15 436 akcji (przed emisją było ich 12 156), wycena Legii zamknęłaby się w okolicach 80 mln euro, a więc około 340 mln zł.
Sam wkład kapitałowy to jednak dopiero początek rachunku. Gorzynski posiada łącznie 6174 akcji, co oznacza, że oprócz 3280 z nowej emisji odkupił od Dariusza Mioduskiego 2894 udziały. Cena tej części transakcji pozostaje nieznana i nie podlega obowiązkowi zgłoszenia do żadnego organu kontrolnego. Przy zastosowaniu identycznej ceny emisyjnej wartość odkupionych akcji wynosiłaby około 15 mln euro, a suma całej inwestycji sięgnęłaby 32 mln euro. Trzeba jednak zastrzec, że cena odsprzedaży mogła być inna.
Formalnym nabywcą nowych akcji jest kontrolowana przez Gorzynskiego firma Continental General Insurance Company, zarejestrowana w Austin w Teksasie. Spółka dysponuje kapitałem własnym bliskim 600 mln dolarów i zarządza aktywami o wartości 4,6 mld dolarów. Legia stała się jedną z pozycji w jej portfelu inwestycyjnym.
Teraz najistotniejsze pytanie: co te 17 mln euro zmienia w bilansie klubu? Zobowiązania Legii po sezonie 2024/25 przekraczały 164 mln zł i od tego czasu z pewnością jeszcze wzrosły. Prosta arytmetyka pokazuje, że nowy kapitał nie pokrywa nawet połowy zadłużenia. Pozwala natomiast spłacić najdroższe zobowiązania i obniżyć koszty obsługi kredytów oraz pożyczek, które w sezonie 2024/25 przekraczały 19 mln zł rocznie. To właśnie ten wskaźnik był dla Legii szczególnie dokuczliwy, bo generował stały odpływ gotówki niezwiązany z działalnością sportową.
Oprócz wkładu kapitałowego częścią porozumienia jest też terminowa pożyczka właścicielska, której wysokość nie została ujawniona. Tyle że pożyczka, w przeciwieństwie do emisji akcji, podlega zwrotowi i obciąża zobowiązania klubu. Może posłużyć na przykład do wzmocnień kadrowych zimą albo do konwersji istniejącego zadłużenia, ale księgowo nie poprawia struktury bilansu tak jak kapitał własny.
Istotny jest jeszcze jeden aspekt transakcji. Pieniądze za odkupione od Mioduskiego akcje trafiły na jego prywatny rachunek, nie do klubowej kasy. Praktycznie nie ma prawnych możliwości wprowadzenia ich do majątku spółki. Większościowy właściciel wycofał więc z Legii znaczącą część zainwestowanych środków, co rodzi pytania o jego długofalowe plany.
Nowy skład rady nadzorczej odzwierciedla proporcje udziałów. Gorzynski objął stanowisko przewodniczącego, a stronę amerykańską reprezentuje jeszcze Tomasz Bulinski, prawdopodobnie również z CGIC. Mioduski obsadził trzy pozostałe miejsca osobami ze swojego kręgu: żoną Anną Mioduską, córką Julią Mioduską oraz byłym dyrektorem finansowym Legii Jarosławem Jurczakiem. Trzej dotychczasowi członkowie, Jarosław Jankowski, Robert Jędrzejczyk i Jerzy Kowalski, zostali odwołani.