Potulski dojrzewa na oczach Bundesligi. Stał się filarem obrony Mainz
Po tygodniu, w którym zebrał krytykę za porażkę z Bayerem Leverkusen, 19-letni środkowy obrońca odpowiedział bezbłędnym występem z Schalke. Zawodnicy i dyrektor sportowy Mainz nie szczędzili mu pochwał.
Kiedy w sobotę, 18 października, Mainz 05 wracało z Gelsenkirchen ze zwycięstwem 1:0 nad Schalke, Kacper Potulski miał powody do podwójnej satysfakcji. Dzień później kończył 19 lat — a przed urodzinami zdążył udowodnić, że krytyka po porażce z Leverkusen nie zachwiała jego pewnością siebie.
Tydzień wcześniej Mainz przegrało z Bayerem 3:4, a Potulski wraz z Fabio Gruberem znaleźli się na celowniku krytyków. Dziesięć straconych goli w trzech kolejnych spotkaniach zmusiły trenera Ursa Fischera do przetasowań: do składu wrócił doświadczony Danny da Costa, Stefan Posch przesunął się na środek obrony. Gruber usiadł na ławce, ale Potulski dostał kolejną szansę. I wykorzystał ją wzorowo — wygrał 64 procent pojedynków, aż 78 procent starć powietrznych, a w 74. minucie zneutralizował dobitkę po jedynym groźnym strzale Schalke, autorstwa Satoshiego Tanaki.
„Kacper zagrał wybitny mecz. Ma dopiero 18 lat, a gra już jak dorosły” — powiedział po spotkaniu autor zwycięskiej bramki, Phillip Tietz. Da Costa wtórował mu: „Potulski to ogromny talent. Wszystko, co na niego szło, obronił czysto i pewnie”. Dyrektor sportowy Niko Bungert, były środkowy obrońca, dodał: „Nie ma wielu 18-latków, którzy przez 90 minut utrzymują taki poziom w Bundeslidze — są czujni, mają ciało do walki i potrafią grać piłką. To niesamowity pakiet, który Kacper ze sobą przynosi”.
Jeszcze rok temu takie słowa brzmiałyby trochę na wyrost. W poprzednim sezonie Potulski rozegrał 14 meczów w pierwszym składzie — niemal wyłącznie w Lidze Konferencji, gdzie zadebiutował w październiku 2025 roku, zwycięstwem 1:0 nad Omonią Nikozja. W Bundeslidze pod wodzą Bo Henriksena wystąpił dopiero w jego ostatniej kolejce, przegranej 0:4 z Freiburgiem. Pojawiały się wtedy dyskusje, czy brak minut nie skłoni młodego Polaka do odejścia. Tymczasem w sezonie 2026/27 sytuacja odwróciła się całkowicie — Potulski znalazł się w wyjściowej jedenastce w 5 z 6 meczów ligowych.
W hierarchii obrońców Mainz wyprzedził da Costę, Grubera i rekordowego pod względem występów Stefana Bella, który w tym sezonie nie zagrał jeszcze ani minuty. Wyżej stoi tylko Posch, uczestnik mistrzostw świata. Konkurencję przerzedził wyjazd Andreasa Hanche-Olsena do Chicago Fire i kontuzja Dominika Kohra, ale sam awans w hierarchii Potulski zawdzięcza przede wszystkim własnej grze.
Droga do Mainz wiodła z Gdańska przez Warszawę. Potulski stawiał pierwsze kroki w Lechii Gdańsk, w 2021 roku przeniósł się do akademii Legii, a dwa lata później wyjechał do Niemiec. Opowiadał, że najtrudniejsze okazały się samotność i nieznajomość języka — większe wyzwanie niż wcześniejsza przeprowadzka do stolicy. Decydujący był plan rozwoju przedstawiony przez Mainz, nie pieniądze. Uważał, że codzienna rywalizacja z mocnymi rówieśnikami i intensywność niemieckiej piłki lepiej przygotują go do kariery.
Przełomowe momenty przyszły szybko. Na mistrzostwach Europy U-17 w 2024 roku trafił do najlepszej jedenastki turnieju. W grudniu 2025 roku strzelił gola Bayernowi Monachium, doprowadzając do remisu 1:1 tuż przed przerwą — mecz zakończył się 2:2. A w 2026 roku zadebiutował w dorosłej reprezentacji Polski, w której ma już trzy występy i bramkę w towarzyskim spotkaniu z Nigerią (2:2). Ostatni raz zagrał w kadrze w bezbramkowym remisie Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną, wychodząc na boisko obok Roberta Lewandowskiego — piłkarza dokładnie dwa razy od niego starszego.