Samir Nasri nie kryje oburzenia. „Złota Piłka powinna trafić do Yamala, nie Kane'a”
Były pomocnik Manchesteru City i Arsenalu zakwestionował kryteria przyznania Złotej Piłki 2026 i wskazał nastolatka z Barcelony jako jedynego słusznego laureata. Jego argumenty uderzają nie tylko w Harry'ego Kane'a.
Lamine Yamal skończył galę Złotej Piłki 2026 z Trofeum Kopy dla najlepszego młodego piłkarza, ale bez głównej statuetki. Ta trafiła do Harry'ego Kane'a po znakomitym sezonie w Bayernie Monachium. Nastoletni skrzydłowy Barcelony uplasował się na 3. miejscu, za Kane'em i Kylianem Mbappé. Werdykt wywołał falę kontrowersji, a jednym z najgłośniejszych krytyków okazał się Samir Nasri.
Był pomocnik Manchesteru City i Arsenalu, dziś ceniony komentator francuskiej stacji Canal+, zabrał głos w jednym z francuskich podcastów i nie owijał w bawełnę. „Absolutnie nie zgadzam się z tym, że wygrał Harry Kane” — powiedział wprost. „Nie jest nawet najlepszym piłkarzem Bundesligi, tym jest Olise. Nie był też najlepszym zawodnikiem Anglii na mistrzostwach świata. Zwycięzcą powinien zostać Lamine Yamal.”
39-letni Nasri, który w trakcie kariery dwukrotnie sięgał po tytuł mistrza Anglii z Manchesterem City i miał 41 występów w reprezentacji Francji, zakwestionował same kryteria, na podstawie których nagrodzono Kane'a. „Na czym to opieramy? Tylko na liczbie strzelonych goli? Kane wygrywa ligę, w której praktycznie gra sam” — mówił, nie szczędząc napastnikowi Bayernu uszczypliwości.
Żeby zobrazować absurd sytuacji, Nasri sięgnął po porównanie. „To tak, jakby Ferran Torres strzelił 50 goli w PSG, wygrał Ligue 1, Puchar Francji i na tej podstawie dostał Złotą Piłkę” — stwierdził.
Sednem argumentacji Francuza było znaczenie Yamala dla klubu. „Jest motorem Barçy, to jest jego klub, jego drużyna!” — podkreślał. Na kontrast przywołał przypadek Mbappé z czasów paryskich: „Kiedy był w PSG, to była drużyna Neymara! Niezależnie od tytułów, to wciąż była drużyna Neymara.”
Nasri, którego własna kariera obfitowała w kontrowersje — od głośnego transferu z Arsenalu do City w 2011 roku, po którym kibice „Kanonierów” wyzywali go od najemników, po 18-miesięczne zawieszenie za złamanie przepisów antydopingowych, które, jak sam przyznał, złamało mu karierę psychicznie — nie pierwszy raz udowadnia, że jako ekspert telewizyjny nie boi się ostrych opinii.