Puchar Polski: drugoligowy Górnik Łęczna wyeliminował GKS Katowice
Ubiegłoroczny półfinalista Pucharu Polski musiał uznać wyższość zespołu walczącego o powrót do pierwszej ligi. Dawid Tkacz jednym strzałem zza pola karnego pozbawił katowicką drużynę marzeń o powtórce z poprzedniego sezonu.
GKS Katowice, który w poprzednim sezonie Pucharu Polski zatrzymał się dopiero na półfinale, we wtorek odpadł z rozgrywek już w rundzie STS. Pogromcą ekstraklasowicza okazał się Górnik Łęczna, drugoligowiec prowadzony przez Jurija Szatałowa.
Katowicka drużyna wystawiła zbliżony skład do tego z ostatniego meczu ligowego, przegranego 0:1 z Koroną Kielce. W ofensywie ponownie pojawili się Bartosz Nowak, Ilja Szkurin i Marcel Wędrychowski. To gospodarze z Łęcznej dokonali większej rewolucji kadrowej. W ich składzie znaleźli się między innymi Grzegorz Rogala, były obrońca GKS-u, oraz Michał Walski.
Początek spotkania nie zapowiadał sensacji. W 12. minucie Nowak oddał mocny strzał, który nieznacznie minął bramkę Kuby Wilka. Odpowiedział Walski uderzeniem z dystansu, lecz również niecelnym. Kluczowy moment meczu nadszedł w 32. minucie. Dawid Tkacz zdecydował się na strzał zza pola karnego i piłka wturlała się do bramki przy bliższym słupku, zaskakując rezerwowego bramkarza Macieja Kikolskiego. Reakcja golkipera pozostawiła wiele do życzenia.
Po otwarciu wyniku to Górnik, rozgrzany poprzednim ligowym zwycięstwem 5:0 z Lechią Zielona Góra, sprawiał wrażenie groźniejszego zespołu. Fryderyk Janaszek oddał strzał z linii pola karnego prosto w Kikolskiego. GKS odpowiadał sporadycznie, a próby Mateusza Wdowiaka i Sebastiana Milewskiego nie przyniosły wyrównania przed przerwą.
Trener Rafał Górak nie czekał do ostatniego kwadransa. Już w 57. minucie przeprowadził potrójną zmianę, wpuszczając na boisko Borję Galana, Alana Czerwińskiego i Szymona Bartlewicza. Efekt pojawił się szybko, bo Wilk musiał bronić uderzenia Nowaka, a chwilę później interweniować po strzale Galana. Wyrównanie jednak nie padło.
W końcówce łęcznianie cofnęli się i sami dokonali zmian. Ich rezerwowi, Samuel Quainoo i Wiktor Niewiarowski, mieli okazje do podwyższenia prowadzenia, lecz ich nie wykorzystali. GKS naciskał, ale brakowało mu pomysłu na przełamanie dobrze zorganizowanej defensywy rywala. Końcowe minuty były nerwowe, lecz faworyt nie potrafił nawet doprowadzić do dogrywki. Górnik Łęczna zasłużenie awansował do kolejnej rundy.
Górnik Łęczna - GKS Katowice 1:0 (1:0)
1:0 Dawid Tkacz 32