Szymański przed meczem z Lille: zespół musi grać równiej

Szymański przed meczem Ligue 1: „Wiem, że potrafię odmienić przebieg spotkania”

Trening reprezentacji Polski - Sebastian Szymański
fot. Marcin Szymczyk
Avatar użytkownika Maciej Ziółkowski
4 minuty czytania

Polski pomocnik Rennes zabrał głos na konferencji prasowej przed ligowym starciem z Lille. Mówił o nierówności zespołu, własnej roli w tworzeniu gry ofensywnej i aspektach, nad którymi musi jeszcze popracować.

Sebastian Szymański pojawił się na konferencji prasowej Stade Rennais przed ligowym spotkaniem z Lille na Roazhon Park. Reprezentant Polski, który w tym sezonie Ligue 1 zdobył już cztery bramki i asystę w siedmiu występach, odniósł się zarówno do nierównej formy zespołu, jak i do własnych zadań na boisku.

Punktem wyjścia była porażka 2:5 z Niceą, która ewidentnie odcisnęła się na drużynie. Szymański przyznał, że jej skutki były odczuwalne nawet w kolejnym meczu – bezbramkowym remisie z Olympiakosem w Lidze Europy. „Jak powiedzieliście, wciąż jesteśmy na początku sezonu i myślę, że normalne jest mieć wzloty i upadki. Ale mecz z Niceą był naprawdę zły. Może przeciwko Olympiakosowi wciąż czuliśmy, że myślimy o tamtym spotkaniu” – stwierdził. „Najważniejsze jest utrzymanie tego samego poziomu w każdym meczu. Poziom może czasem trochę spaść, ale na przykład różnica między meczem ze Strasburgiem a tym z Niceą była ogromna. Musimy nad tym pracować”.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Koniec października przyniósł idealną ilustrację tego problemu. 25 października Rennes rozbiło Strasbourg 3:0, a Szymański zdobył dwie bramki. Kilka dni później ten sam zespół przegrał z Niceą aż 2:5, tracąc pięć goli.

Zapytany o zmianę systemu gry i większy komfort w nowym ustawieniu, Polak zbagatelizował kwestię taktyczną. „Szczerze mówiąc, dla mnie system nie ma znaczenia. Najważniejsza jest mentalność zawodników. Nie ma znaczenia, czy gramy z pięcioma czy czterema obrońcami. Przy odpowiedniej spójności potrafimy robić te same rzeczy w obu systemach” – wyjaśnił. Dodał, że grając z trójką w pomocy, jego rola na boisku zasadniczo się nie zmienia, może jedynie nieco różnić się w zadaniach defensywnych.

Szymański zgodził się z uwagą trenera Francka Haise'a, że mógłby bardziej pomagać drużynie w momentach, gdy jest pod presją. „To pewnie prawda. Oglądam wszystkie mecze i analizuję je, żeby znaleźć sytuacje, w których mogę bardziej pomóc zespołowi. Może faktycznie powinienem częściej prosić o piłkę. Ale w każdym meczu staram się dawać z siebie wszystko, pomagać w budowaniu gry, zarówno w ofensywie, jak i w defensywie”.

O swoim znaczeniu w grze ofensywnej mówił z przekonaniem, choć bez nadmiernej pewności siebie. „Myślę, że jestem zawodnikiem zdolnym do tworzenia wielu sytuacji dla kolegów. Wiem, że potrafię podawać dobre piłki, dawać asysty, dośrodkowywać i dodawać drużynie energii. Czasem potrafię odmienić mecz i pomóc zespołowi wygrać. Jestem tego świadomy, choć nie zawsze jest to możliwe – to zależy od dnia”.

Na pytanie o adaptację w Rennes, do którego trafił w styczniu z Fenerbahçe, Szymański odpowiedział krótko: „Czuję się naprawdę dobrze. Jestem szczęśliwy. Wszystko w klubie jest na bardzo wysokim poziomie. Mamy wszystko, czego potrzeba, żeby skupić się wyłącznie na piłce i dobrze grać”.

Polski pomocnik rozegrał dotąd jedenaście spotkań w barwach Rennes w trwającym sezonie – siedem ligowych i cztery w Lidze Europy. W europejskich pucharach nie dopisał jeszcze do dorobku gola ani asysty, ale w Ligue 1 z czterema trafieniami jest jednym z najskuteczniejszych graczy drużyny. Dobra forma w lidze francuskiej nie umknęła zresztą uwadze zagranicznych klubów – pod koniec września informowaliśmy, że Szymańskiego obserwuje Napoli. Na razie jednak 27-latek koncentruje się na grze w Rennes i na meczu z Lille, który ma być okazją do udowodnienia, że drużyna potrafi utrzymać wysoki poziom niezależnie od rywala.

Źródła: Stade Rennais, Stade Rennais Online

Wybrane dla Ciebie