Pereira: „99 procent kibiców Benfiki nie zna Lecha Poznań. Niech nas poznają”
Prawy obrońca Lecha Poznań, wychowanek FC Porto, nie ukrywa, że faworytem czwartkowego meczu Ligi Europy na Estádio da Luz jest Benfica. Mimo to wierzy, że polski klub dysponuje argumentami, by sprawić niespodziankę.
Lech przygotowuje się do czwartkowej rywalizacji z Benficą na Estádio da Luz w ramach 4. kolejki fazy ligowej Ligi Europy. W rozmowie z portugalskimi mediami Joel Pereira - 30-letni prawy obrońca poznańskiej drużyny, wychowanek FC Porto i zawodnik Kolejorza od 2021 roku - szczerze ocenił szanse obu zespołów, nie kryjąc ambicji.
„Obejrzeliśmy na razie zaledwie kilka szczegółów. Do czwartku musimy dokładnie poznać plan. Jasne, że musimy się dostosować do Benfiki - otoczenie i jakość są inne - ale jeśli zmienimy się za bardzo, źle się to skończy. Jesteśmy drużyną ofensywną, lubimy mieć piłkę i atakować, choć z zachowaniem proporcji między ligą polską a Benfiką” - powiedział Pereira.
Portugalczyk nie wahał się sięgnąć po odważną tezę: „Mamy broń, żeby sprawić niespodziankę. 99 procent kibiców Benfiki nie zna polskiej rzeczywistości ani piłkarzy, których mamy. Mam nadzieję, że poznają przynajmniej kilku”. Dodał, że trener rywali Marco Silva doskonale wie, iż w futbolu może zdarzyć się wszystko.
Pereira pokusił się też o prognozę dotyczącą składu gospodarzy. „Wierzę, że Benfica dokona zmian. Skoro mieli odwagę rotować na wyjeździe z AC Milanem, będą mieli ją także przeciwko nam. Powiedziałem naszemu trenerowi, że zmienią 50 procent składu, ale to wcale nie znaczy, że będą słabsi - wręcz przeciwnie. Dla nas to może być złe, bo ci, którzy wejdą, będą chcieli się pokazać” - przyznał.
Mimo ambitnej retoryki obrońca zachował realizm. „Jasne, że faworytem jest Benfica. To lepsza drużyna i gra u siebie. Gdyby mecz odbywał się u nas, powiedziałbym, że byłoby bardziej wyrównanie. Jedziemy wygrać, to oczywiste, bo potrzebujemy punktów” - zaznaczył.
Nie szczędził też komplementów dla poszczególnych graczy rywala. „Są na wyższym poziomie niż my, zwłaszcza w tym sezonie. Widać drużynę pewną siebie, dobrze prowadzoną przez Marco Silvę, z indywidualnościami, które robią różnicę. Prestianni błyszczy na każdej pozycji, na jakiej gra, Aursnes jest mózgiem, Palhinha daje równowagę, a Pavlidis to fantastyczny napastnik” - wyliczał Pereira.
Benfica przystąpi do meczu jako lider fazy ligowej Ligi Europy z kompletem trzech zwycięstw - nad AC Milanem (2:0 na wyjeździe), Celtikiem (4:1) i Omonią (4:1 na wyjeździe) - i dziewięcioma punktami, tyle samo co Bayer Leverkusen, Bournemouth, Ferencváros i Olympiakos. Pereira nie zamierza traktować tych statystyk jako wyroku. „Pokonanie Benfiki na Luz, w momencie, w jakim się znajdują, nie jest dane byle komu - ani w Portugalii, ani w Europie. Wiemy, że szanse są niewielkie, ale piłka jest piękna właśnie dlatego, że niespodzianki się zdarzają” — podsumował.
Klucz do ewentualnej sensacji Pereira widzi w ataku pozycyjnym rywala. „Ofensywnie są na najwyższym poziomie. Naszym celem jest jednak znaleźć słabe punkty, które ma każda drużyna. Skoro atakują tyloma zawodnikami, gdzieś muszą zostawiać przestrzeń - i to my musimy ją wykorzystać we właściwych momentach”.