Rodri przed pierwszym El Clásico w barwach Barcelony. Latem był o krok od Realu
Pomocnik, którego Real Madryt próbował ściągnąć przy osobistym zaangażowaniu José Mourinho, teraz stanie naprzeciwko Królewskich jako kluczowy zawodnik rywali. Jego wybór Barcelony wciąż budzi emocje przed niedzielnym starciem.
Rodri w najbliższy weekend zmierzy się z Realem Madryt jako piłkarz Barcelony. To jego pierwszy El Clásico, a zarazem pierwsze starcie z klubem, który jeszcze kilka miesięcy temu robił wszystko, żeby go pozyskać.
Kiedy latem 2026 roku pojawiła się szansa na odejście hiszpańskiego pomocnika z Manchesteru City, do gry włączyły się oba madrycko-barcelońskie giganty. Real postawił na ten transfer najmocniej. Przedstawiciele Królewskich odbyli z Rodrim kilka spotkań, a w sprawę osobiście zaangażował się José Mourinho, który próbował przechylić szalę na korzyść swojego klubu. Przez pewien czas doniesienia o przenosinach 30-latka na Santiago Bernabéu pojawiały się niemal codziennie.
Barcelona, choć środek pola miała stosunkowo dobrze obsadzony, uznała, że nie może przegapić takiej okazji rynkowej. I to właśnie Katalończycy ostatecznie wygrali walkę o piłkarza. Rodri tłumaczył później, że jego wybór miał podłoże czysto sportowe: wizja projektu, możliwości dalszego rozwoju, a przede wszystkim rola lidera w szatni pełnej młodych zawodników.
W Barcelonie Hansiego Flicka pomocnik błyskawicznie stał się postacią nie do zastąpienia. Wystąpił w pierwszym składzie w ośmiu z dziewięciu ostatnich spotkań drużyny. Wymowny jest jeden wyjątek: mecz z PSG, w którym Rodri pojawił się na boisku dopiero na ostatnie pół godziny. Tamtego wieczoru w Paryżu Barcelona poniosła pierwszą porażkę w sezonie.
Obecność Rodriego na murawie przekłada się na jakość wyprowadzenia piłki, płynność jej cyrkulacji między formacjami i kontrolę tempa gry. W duecie z Pedrim tworzy środek pola, który może uchodzić za jeden z najlepszych na świecie.