Inter Mediolan pokonał Fiorentinę po golu Zielińskiego z karnego

Zieliński bohaterem Interu Mediolan

Piotr Zieliński
Domyślna grafika
Igor
3 minuty czytania

Kilkanaście strzałów, trafienie w poprzeczkę, interwencja De Gei na granicy fizyki i gol z dystansu w samo okienko. A potem doliczone minuty, w których Inter odrobił stratę i wygrał dzięki karnemu Piotra Zielińskiego. Mecz z Fiorentiną to laboratoryjny przykład tego, jak dominacja bez skuteczności potrafi obrócić się przeciwko faworytowi, zanim statystyki w końcu wymuszą swoje.

Gdyby mecz Inter Mediolan – ACF Fiorentina rozstrzygnął się wyłącznie na podstawie liczby sytuacji bramkowych w pierwszych 64 minutach, Nerazzurri powinni prowadzić co najmniej 2:0. Rzeczywistość okazała się jednak brutalnie inna, a końcowy triumf 2:1 przyszedł dopiero po 90. minucie.

Cristian Chivu po raz drugi z rzędu w Lidze Mistrzów posadził Piotra Zielińskiego na ławce rezerwowych. Uwagę zwracała też zmiana w bramce: zamiast Josepa Martineza między słupkami stanął Ivan Provedel. Mimo tych korekt personalnych Inter od początku przejął inicjatywę i przeniósł grę na połowę gości.

Pierwszy kwadrans to rozpoznawanie terenu, ale od 24. minuty mediolańczycy zaczęli generować okazje strzeleckie w niepokojącym dla Fiorentiny tempie. Henrich Mchitarjan spudłował z dobrej pozycji. Chwilę później Andy Diouf również nie zmieścił piłki w bramce De Gei. W 35. minucie Marcus Thuram dostał idealną okazję i znów nie trafił między słupki. Dwie minuty później Inter oddał dwa strzały z doskonałych pozycji w krótkim odstępie: pierwszy wyłowił De Gea ekwilibrystyczną interwencją, drugi zablokował Brescianini. Tuż przed przerwą Thuram zmarnował kolejną szansę.

Obraz gry był jednokierunkowy, a mimo to na tablicy wyników widniało 0:0. To klasyczny scenariusz, w którym zespół dominujący gromadzi expected goals, ale finalnie nie zamienia przewagi na bramki. Fiorentina z kolei postawiła na reaktywną grę i cierpliwe czekanie na swoją szansę.

Ta szansa przyszła w 64. minucie i została wykorzystana w sposób, jakiego nie dało się zaplanować. Alex Jimenez huknął z dystansu prosto w okienko, zostawiając Provedela bez szans. Jeden celny strzał Violi okazał się skuteczniejszy niż cała seria prób Interu. Dla gospodarzy to był sygnał alarmowy: dominacja bez finalizacji potrafi się zemścić w najokrutniejszy sposób.

Inter ruszył do odrabiania strat. W 71. minucie Carlos Augusto trafił głową w poprzeczkę. Chivu odpowiedział zmianami: w 77. minucie na boisku pojawił się Dimarco za Bastoniego, a minutę później Zieliński zastąpił Calhanoglu. W 85. minucie wszedł jeszcze Lavelli za Barellę. Czas uciekał, a Fiorentina skutecznie broniła minimalne prowadzenie.

Wszystko odwróciło się dopiero w doliczonym czasie. Thuram, który przez cały mecz nie mógł się wstrzelić, wreszcie pokonał De Geę, doprowadzając do wyrównania w 90. minucie. Viola nie zdążyła się otrząsnąć, gdy arbiter Maurizio Mariani podyktował rzut karny za faul na Thuramie. Do piłki podszedł Zieliński.

Polak wziął na siebie odpowiedzialność w 98. minucie i pewnym strzałem ustalił wynik na 2:1. Zawodnik, którego trener konsekwentnie trzymał poza wyjściową jedenastką w europejskich pucharach, potrzebował dwudziestu minut na boisku, żeby zostać bohaterem wieczoru.

Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore

Źródło: Stolica Sportu

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie