Robert Lewandowski z najniższą oceną w Chicago Fire po meczu z Atlantą United
To miał być szybki rewanż za straconą bramkę, ale Robert Lewandowski znowu nie wpisuje się na listę strzelców. Amerykańskie media nie pozostawiły złudzeń – Polak otrzymał jedną z najniższych ocen w zespole Chicago Fire po wygranym 3:2 meczu z Atlantą United. Siódme kolejne spotkanie bez gola oznacza dla "Lewego" najdłuższą od lat ligową niemoc.
Robert Lewandowski nie był w stanie przełamać się w starciu Chicago Fire z Atlantą United. Po raz kolejny snajper nie wpisał się na listę strzelców, a amerykańskie media podkreśliły jego niewidoczność na boisku.
Mecz rozpoczął się źle dla gospodarzy. Już w czwartej minucie Tomas Jacob wykorzystał błąd Lewandowskiego, który stracił piłkę w środku pola, co sprokurowało bramkową akcję. Atlanta objęła prowadzenie, ale gospodarze zdołali odpowiedzieć trzema trafieniami i ostatecznie zgarnęli komplet punktów.
Mimo wygranej, Lewandowski nie miał udziału przy żadnej z bramek. Trener postanowił ściągnąć go z boiska w 69. minucie – wtedy na murawie zameldował się Johan Gomez. Według portalu meninred97.com to był „kolejny anonimowy wieczór Roberta Lewandowskiego. Został zmieniony w 69. minucie po tym, jak nie zdobył bramki w siódmym kolejnym występie w MLS”.
Miejsce Polaka w zestawieniu ocen, delikatnie mówiąc, nie napawa optymizmem – 5,5, czyli najniższa nota wśród zawodników Strażaków. Tyle samo zgarnął tylko Noah Allen. Tak długiej passy bez trafienia Lewy nie pamięta od ponad piętnastu lat – jeszcze w czasach Borussii Dortmund rozgrywki Bundesligi 2010/11 przyniosły mu dziewięć spotkań bez gola.