Lamine Yamal krytykuje kryteria Złotej Piłki: „ludzie stawiają na czynniki, które nie mają z nią nic wspólnego”

Lamine Yamal otwarcie krytykuje kryteria Złotej Piłki: „Ludzie stawiają na czynniki, które nie mają z nią nic wspólnego”

Lamine Yamal
fot. Bryan Berlin, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Maciek
3 minuty czytania

Skrzydłowy FC Barcelony zabrał głos w sprawie, która od lat dzieli świat futbolu. Jego zdaniem nagroda dla najlepszego piłkarza świata zatraciła swój pierwotny sens, a trofea drużynowe i statystyki strzeleckie nie powinny przesądzać o jej przyznaniu.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Lamine Yamal w rozmowie z programem Universo Valdano na antenie Movistar Plus wprost podważył sposób, w jaki współcześnie przyznawana jest Złota Piłka. Siedemnastolatek twierdzi, że nagroda odeszła od swojego fundamentalnego celu, jakim powinno być wskazanie najlepszego piłkarza na świecie.

Skrzydłowy Barcelony odniósł się najpierw do epoki, w której rywalizacja o to wyróżnienie toczyła się między Lionelem Messim a Cristiano Ronaldo. „Ta nagroda jest teraz oceniana inaczej. Kiedy Messi i Cristiano byli na boisku, wszyscy wiedzieli, że to dwóch najlepszych na świecie, więc nagroda krążyła między nimi” – powiedział Yamal.

Potem przeszedł do sedna swojej argumentacji. Jego zdaniem zwycięstwo w Lidze Mistrzów czy ogromna liczba strzelonych bramek nie powinny automatycznie przekładać się na indywidualną nagrodę. „Problem polega na tym, że ludzie stawiają na czynniki, które nie mają nic wspólnego ze Złotą Piłką. Na przykład kiedy mówią, że piłkarz PSG musi ją wygrać, bo wygrali Ligę Mistrzów” – argumentował. I dodał: „Kiedy wygrywasz Ligę Mistrzów, to PSG dostaje puchar za bycie najlepszą drużyną i to jest nagroda należąca do PSG”.

Tę samą logikę zastosował do statystyk. „Nie piłkarzowi, który strzelił 80 goli, bo kiedy strzelasz 80 goli, dostajesz nagrodę króla strzelców za dany sezon. To są zupełnie różne rzeczy, których ludzie nie rozumieją”.

Yamal, związany z katalońskim klubem kontraktem do 30 czerwca 2031 roku, sam nie może narzekać na liczby. W trwającym sezonie 2026/27 rozegrał dotąd 7 spotkań – sześć w La Liga i jedno w Lidze Mistrzów – strzelając 8 bramek i dokładając 4 asysty. A mimo to wyznaje, że gole nie definiują jego samopoczucia po meczu.

„Wracam do domu, może jestem zły, a mama zawsze pyta, czy jestem zły, bo nie strzeliłem gola. Mówię jej, że nigdy nie wracałbym zły tylko dlatego, że nie trafiłem do siatki – gol to tylko statystyka” – opowiadał. „Wkurzam się, kiedy nie dotykam piłki, kiedy nie mogę się bawić. To mnie denerwuje najbardziej”.

Jako wzór piłkarza, który dawał radość bez spektakularnych liczb, Yamal wskazał Mesuta Özila. „To były czasy, kiedy wszyscy cieszyli się futbolem. Widziałeś ofensywnego pomocnika, który może nie strzelił 20 goli, ale dawał przyjemność z oglądania – jak Özil, którego naprawdę lubiłem”.

W wywiadzie poruszył też kwestie taktyczne. Opowiedział o rozmowach na treningach z Fermínem Lópezem, Ericiem Garcíą i Julesem Koundém. „Mówię im, żeby wbiegali do środka, bo jeśli to zrobią, albo zostaną sami, albo wypadną z akcji i nie będą mi już przeszkadzać” – zdradził. „Najprościejsze rzeczy w futbolu działają najlepiej”.

Na koniec opisał detal, który uważa za kluczowy w grze ofensywnej: wyczucie ułamka sekundy. „Jeśli zawodnik ciągle wbiega w wolną przestrzeń, a obrona stoi w miejscu, jest taki ułamek sekundy, kiedy zostanie niepilnowany. I ten ułamek sekundy musisz ćwiczyć. Musisz go trafić z chirurgiczną precyzją”.

Źródła: Lamine Yamal, Movistar Plus

Wybrane dla Ciebie