Haditaghi domaga się interwencji policji w sprawie Siemieńca. Zarzuca PZPN podwójne standardy

Haditaghi domaga się interwencji policji w sprawie Siemieńca. Zarzuca PZPN podwójne standardy

Alex Haditaghi
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Igor
3 minuty czytania

Właściciel Pogoni Szczecin zestawił brak konsekwencji wobec trenera Jagiellonii z konkretnymi karami, jakie spotkały wcześniej innych ludzi polskiej piłki. Porównanie wypada jednoznacznie.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Zero kar dyscyplinarnych po ujawnieniu kontaktów trenera z sędziami, osiem zagrożonych kartkową pauzą piłkarzy, z których żaden nie został ukarany w decydującej kolejce, i postępowanie przed PZPN, które jak dotąd nie przyniosło żadnych konsekwencji. To bilans sprawy Adriana Siemieńca, w którą właściciel Pogoni Szczecin Alex Haditaghi postanowił uderzyć publicznie.

Serwis WP Sportowe Fakty opisał, że trener Jagiellonii Białystok w końcówce poprzedniego sezonu kontaktował się z sędziami Ekstraklasy, sugerując im oszczędzenie ośmiu zawodników zagrożonych pauzą za żółte kartki przed ostatnią kolejką ligowej. Finalnie żaden z tej ósemki kartki nie zobaczył. Sprawa trafiła do organów PZPN, lecz do dziś nie wydano żadnej sankcji.

Haditaghi w swoim oświadczeniu postawił sprawę w kategoriach porównawczych, zestawiając konkretne liczby. Goncalo Feio za słowa skierowane do sędziów otrzymał pięć meczów zawieszenia i 20 000 złotych kary. Właściciel Pogoni pyta wprost: gdyby analogiczna sytuacja dotyczyła Lechii Gdańsk i Paolo Urfera, czy mowa byłaby o pięciu, a może dziesięciu punktach karnych i rocznym zawieszeniu?

„Tutaj natomiast mówimy o czymś znacznie ważniejszym i poważniejszym: o komunikacji dotyczącej sędziowania, mogącej mieć wpływ na wynik przyszłego meczu, oraz o żółtych kartkach przed spotkaniem Ekstraklasy” — argumentował Haditaghi, oddzielając wyraźnie wagę zarzutów od personalnej oceny Siemieńca. „To nie jest kwestia tego, czy Adrian Siemieniec jest miłym człowiekiem, utalentowanym młodym trenerem, polską supergwiazdą. Standardy muszą być takie same.”

Kluczowe są jednak pytania, jakie właściciel Pogoni stawia pod adresem odpowiedzialnych instytucji. Dlaczego trener klubowy w ogóle dysponował bezpośrednimi numerami telefonów sędziów? Ile takich numerów posiadał? Ile wiadomości i rozmów z arbitrami odbyło się w ciągu ostatnich trzech sezonów? Czy kiedykolwiek poruszano w nich tematy dotyczące innych meczów, kartek, zawieszeń bądź konkretnych zawodników? I wreszcie — czy ktokolwiek to w ogóle zweryfikował?

To pytania natury systemowej, nie personalnej. Jeśli trener jednego klubu miał kanał komunikacji z sędziami pozwalający na rozmowy o żółtych kartkach, pojawia się pytanie o skalę zjawiska w całej lidze. Haditaghi domaga się zaangażowania policji i prokuratury, których zadaniem miałoby być sprawdzenie telefonów, wiadomości i historii kontaktów.

„Zastosujmy dokładnie te same zasady i dokładnie taką samą karę, jaka zostałaby zastosowana, gdyby nazwiska brzmiały: Feio, Urfer, Colak, Haditaghi czy jakiekolwiek inne. To właśnie nazywa się uczciwością i integralnością” — podsumował właściciel Pogoni. Dysproporcja między karą dla Feio a brakiem jakiejkolwiek sankcji w sprawie Siemieńca pozostaje na razie faktem, którego PZPN nie skomentował.

Źródło: Alex Haditaghi

Wybrane dla Ciebie