Hubert Hurkacz pokonuje Alexandra Zvereva po 208 dniach przerwy - United Cup – StolicaSportu.pl

Wielki powrót Huberta Hurkacza. Zverev pokonany!

Hubert Hurkacz
fot. si.robi (Wikimedia CC 2.0)
Domyślna grafika
Marlena
5 stycznia 2026 09:43
3 minuty czytania

Powrót Huberta Hurkacza po ponad półrocznej przerwie okazał się prawdziwą bombą – Polak pokonał trzeciego tenisistę świata, Alexandra Zvereva, w otwierającym starciu United Cup. Od pierwszych piłek było widać, że serwis 'Hubiego' wrócił z mocą i regularnością, której nie mógł się przeciwstawić nawet tak klasowy rywal. Po pasjonującym, miejscami dramatycznym meczu to właśnie wrocławianin dał Polsce prowadzenie w meczu z Niemcami.

Hurkacz wraca na kort i od razu demoluje rywala

Hubert Hurkacz wszedł na kort po raz pierwszy od 208 dni – tego właśnie wymagał jego powrót do gry oficjalnej po dłuższej przerwie. Polski tenisista od razu stanął przed poważnym sprawdzianem, mierząc się z Alexandrem Zverevem, aktualnie trzecią rakietą świata. Nic sobie jednak z tego nie robił – od samego startu do głosu doszedł jego znak firmowy, czyli potężny serwis. Gemy przy podaniu Hurkacza uciekały błyskawicznie, a Niemiec już na początku znalazł się pod presją, gdy wrocławianin bez kłopotu przełamał go i wyszedł na prowadzenie 3:0.

Zverev próbował odgryźć się przy własnym serwisie, jednak nawet kiedy wyszedł na 4:2, Hurkacz potrafił odpowiedzieć serią punktowych podań. Decydujący moment w tej partii przyszedł w gemie, w którym Polak posłał aż cztery asy z rzędu, czym praktycznie odebrał przeciwnikowi chęć walki w tej odsłonie. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 6:3 na korzyść reprezentanta Polski. Wyglądało to, jakby Hurkacz ani na moment nie stracił ognia, mimo tak długiej pauzy od występów.

Druga partia, choć teoretycznie bardziej wyrównana, toczyła się pod dyktando dwóch świetnie serwujących zawodników. Zverevowi udało się na chwilę postraszyć Hurkacza, gdy w jednym z gemów przycisnął go przy własnym podaniu. Polski tenisista nie pękał jednak ani na moment. W siódmym gemie błysnął przemyślanym rozegraniem i kapitalnym bekhendem rozstrzygającym akcję na jego korzyść – efekt? Przełamanie na 4:3 i prawdziwa eksplozja frustracji po stronie Niemca.

Końcówka należała do Polaka, który w kluczowych momentach nie zawodził – posyłał asy, regularnie trafiał w linię i narzucał swoje tempo. Drugi set padł jego łupem 6:4, a cały mecz był pokazem nie tylko siły fizycznej, ale i odporności psychicznej po długiej przerwie od turniejowej rywalizacji.

To zwycięstwo zapewniło reprezentacji Polski pierwsze oczko w meczu otwarcia United Cup, co tylko podgrzało atmosferę przed pojedynkiem Igi Świątek z Evą Lys.

Źródło: sport.tvp.pl

Wybrane dla Ciebie