Iga Świątek stanowczo o „bitwie płci”: Tenis kobiet nie potrzebuje takiej rywalizacji
„Kobiecy tenis nie potrzebuje takiej rywalizacji” – stwierdziła Iga Świątek, komentując głośny pokazowy mecz Nicka Kyrgiosa z Aryną Sabalenką. Polka, sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa, podkreśliła, że rozgrywki kobiet mają własną tożsamość i bogactwo historii do opowiedzenia. Jej słowa to reakcja na powrót idei „bitwy płci”, która przed laty zrewolucjonizowała spojrzenie na tenis, lecz dziś – według Świątek – jest już anachroniczna.
Iga Świątek zabrała głos po pokazowym meczu Nicka Kyrgiosa z Aryną Sabalenką, w którym Australijczyk rozprawił się z liderką rankingu WTA 6:3, 6:3. Spotkanie rozegrane w Dubaju z założenia miało przywołać ducha pamiętnej „bitwy płci”, ale dla Polki była to czysta rozrywka pozbawiona prawdziwego znaczenia sportowego.
Rozgrywka, zaaranżowana na szczególnych zasadach – Sabalenka grała na nieco węższym korcie i oboje mieli do dyspozycji tylko jeden serwis – wzbudziła duże zainteresowanie, lecz jednocześnie wywołała falę komentarzy. Właśnie wtedy Świątek podkreśliła w Sydney, gdzie już niebawem ruszy United Cup, że tenis kobiet nie potrzebuje takich konfrontacji z mężczyznami.
– Mamy tak wiele wspaniałych zawodniczek i niesamowitych historii do opowiedzenia, że niekoniecznie musimy porównywać się z męskim tenisem. Szczerze mówiąc, nie ma potrzeby rywalizacji – wyjaśniła Świątek, sugerując, że kobiecy tenis jest już „odrębnym sportem”.
Polska mistrzyni wyraźnie dystansowała się również od tego, jak pokazowy pojedynek trafił do mediów. Zaznaczyła, że nie oglądała meczu Kyrgios – Sabalenka, bo podobne wydarzenia uważa za wyłącznie rozrywkę – bez realnego wpływu na społeczne przemiany czy walkę o równość płci. Jak stwierdziła: „Nazwa była po prostu taka sama jak meczu Billie Jean King w 1973 roku. To wszystko”.
Pierwsza „bitwa płci” odcisnęła się wielkim piętnem na sportowej kulturze. Billie Jean King sensacyjnie pokonała 55-letniego Bobby’ego Riggsa podczas transmitowanego na żywo spektaklu, gromadząc przed telewizorami ponad 50 milionów widzów w USA. Echa ówczesnej rywalizacji trwają do dziś – krążą nawet teorie, jakoby wynik był „ustawiony”, czemu Riggs do końca życia zaprzeczał.
Długoletnia liderka kobiecego tenisa nie widzi potrzeby wracania do tego typu konfrontacji. – „Czuję, że kobiecy tenis stał się teraz odrębnym sportem” – tak Iga Świątek zamknęła temat kolejnej „bitwy płci”, pokazując, jak bardzo dyscyplina ta ewoluowała przez pół wieku.