Iga Świątek o meczu Kyrgios – Sabalenka: Kobiecy tenis nie potrzebuje bitew płci – StolicaSportu.pl

Iga Świątek stanowczo o „bitwie płci”: Tenis kobiet nie potrzebuje takiej rywalizacji

Iga Świątek
fot. Jan Szurek
Domyślna grafika
Marlena
4 stycznia 2026 10:43
2 minuty czytania

„Kobiecy tenis nie potrzebuje takiej rywalizacji” – stwierdziła Iga Świątek, komentując głośny pokazowy mecz Nicka Kyrgiosa z Aryną Sabalenką. Polka, sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa, podkreśliła, że rozgrywki kobiet mają własną tożsamość i bogactwo historii do opowiedzenia. Jej słowa to reakcja na powrót idei „bitwy płci”, która przed laty zrewolucjonizowała spojrzenie na tenis, lecz dziś – według Świątek – jest już anachroniczna.

Iga Świątek zabrała głos po pokazowym meczu Nicka Kyrgiosa z Aryną Sabalenką, w którym Australijczyk rozprawił się z liderką rankingu WTA 6:3, 6:3. Spotkanie rozegrane w Dubaju z założenia miało przywołać ducha pamiętnej „bitwy płci”, ale dla Polki była to czysta rozrywka pozbawiona prawdziwego znaczenia sportowego.

Rozgrywka, zaaranżowana na szczególnych zasadach – Sabalenka grała na nieco węższym korcie i oboje mieli do dyspozycji tylko jeden serwis – wzbudziła duże zainteresowanie, lecz jednocześnie wywołała falę komentarzy. Właśnie wtedy Świątek podkreśliła w Sydney, gdzie już niebawem ruszy United Cup, że tenis kobiet nie potrzebuje takich konfrontacji z mężczyznami.

– Mamy tak wiele wspaniałych zawodniczek i niesamowitych historii do opowiedzenia, że niekoniecznie musimy porównywać się z męskim tenisem. Szczerze mówiąc, nie ma potrzeby rywalizacji – wyjaśniła Świątek, sugerując, że kobiecy tenis jest już „odrębnym sportem”.
Iga Świątek

Polska mistrzyni wyraźnie dystansowała się również od tego, jak pokazowy pojedynek trafił do mediów. Zaznaczyła, że nie oglądała meczu Kyrgios – Sabalenka, bo podobne wydarzenia uważa za wyłącznie rozrywkę – bez realnego wpływu na społeczne przemiany czy walkę o równość płci. Jak stwierdziła: „Nazwa była po prostu taka sama jak meczu Billie Jean King w 1973 roku. To wszystko”.

Pierwsza „bitwa płci” odcisnęła się wielkim piętnem na sportowej kulturze. Billie Jean King sensacyjnie pokonała 55-letniego Bobby’ego Riggsa podczas transmitowanego na żywo spektaklu, gromadząc przed telewizorami ponad 50 milionów widzów w USA. Echa ówczesnej rywalizacji trwają do dziś – krążą nawet teorie, jakoby wynik był „ustawiony”, czemu Riggs do końca życia zaprzeczał.

Długoletnia liderka kobiecego tenisa nie widzi potrzeby wracania do tego typu konfrontacji. – „Czuję, że kobiecy tenis stał się teraz odrębnym sportem” – tak Iga Świątek zamknęła temat kolejnej „bitwy płci”, pokazując, jak bardzo dyscyplina ta ewoluowała przez pół wieku.

Źródło: TVP Sport

Wybrane dla Ciebie