Maja Chwalińska wróciła na kort po kontuzji. Decyzja o Hamburgu wkrótce
Sztab Mai Chwalińskiej przekazał wreszcie wyczekiwaną informację: tenisistka ponownie trenuje na korcie, choć z zachowaniem szczególnej ostrożności po świeżo odniesionej kontuzji podczas Wimbledonu. Wciąż jednak nie podjęto decyzji co do jej ewentualnego startu w turnieju WTA 250 w Hamburgu — rozstrzygnięcie zapadnie już niebawem. Według najnowszych wieści, psychicznie Maja czuje się mocna, a treningi pozwalają jej łatwiej przejść przez proces rehabilitacji. Chwalińska utrzymała wysoką, dwudziestą drugą pozycję w światowym rankingu WTA.
Pojawiły się nowe sygnały od sztabu Mai Chwalińskiej. Druga najskuteczniejsza polska tenisistka znowu pojawiła się na korcie, pracując ogólnorozwojowo i pod czujnym okiem fizjoterapeuty, co daje nadzieję na błyskawiczny powrót do topowej dyspozycji. Informacje przekazała Aleksandra Musiał, która zaznaczyła, że Chwalińska musi postępować bardzo ostrożnie — uraz doznany podczas ostatniego meczu w Londynie wciąż jest świeży, jednak wszystkie znaki wskazują, że wszystko zmierza w dobrą stronę.
W rozmowie z WP SportoweFakty menedżerka teamu podkreśla, że decyzja o ewentualnym udziale w turnieju WTA 250 w Hamburgu dopiero zapadnie. Ta ziemna impreza startuje już 19 lipca, a termin na zgłoszenie się zbliża się wielkimi krokami. Zespół Chwalińskiej na razie obserwuje każdy dzień powrotu tenisistki do treningów, nie chcąc podejmować ryzyka zbyt szybkiego powrotu.
Kondycyjnie Chwalińska czuje się znakomicie psychicznie, o czym przekonuje Aleksandra Musiał: »Dni ma wypełnione treningami, co pozwala łatwiej przejść przez okres leczenia po kontuzji. Cieszy się, że wróciła na kort«.
Ostatnie tygodnie dla polskiej tenisistki to prawdziwy rollercoaster. Po sensacyjnym awansie do finału Roland Garros, Londyn miał być kolejnym pokazem siły. Już pierwszy jej występ na trawie mógł napawać optymizmem — Chwalińska pewnie prowadziła z Mananchayą Sawangkaew, lecz nagle przy piłce meczowej i prowadzeniu doznała skręcenia kostki i pojawiły się silne skurcze, z jakimi nigdy wcześniej nie walczyła podczas spotkań tej rangi. W efekcie straciła przewagę, a ból pozbawił ją szans na kontynuację meczu jak równy z równym.
Niestety, diagnoza po Wimbledonie była bezlitosna — kontuzja okazała się poważniejsza i wykluczyła Polkę z gry w turnieju w rumuńskich Jassach. Mimo tych problemów Chwalińska pozostaje bardzo wysoko w rankingu WTA, po londyńskim turnieju spadła jedynie o jedną pozycję i obecnie jest sklasyfikowana na 22. miejscu na świecie.