Araujo nie chce mówić o przyszłości w Liverpoolu. „Jest za wcześnie”
Urugwajski obrońca wypożyczony z Barcelony przyznaje, że jest szczęśliwy na Anfield, ale unika deklaracji dotyczących wykupu za 55 mln euro. Przed meczem Ligi Mistrzów z Villarrealem skupił się na teraźniejszości.
Ronald Araujo stanął przed dziennikarzami na Anfield przed wtorkowym meczem Ligi Mistrzów z Villarrealem i od razu usłyszał pytanie, które krąży od tygodni: czy zostanie w Liverpoolu na stałe? Odpowiedź była krótka.
„Jest zdecydowanie za wcześnie, żeby o tym mówić. Staram się po prostu cieszyć każdym dniem, rozwijać się i budować pewność siebie” – powiedział 27-letni Urugwajczyk. „Jestem naprawdę szczęśliwy, że tu jestem. Moja rodzina też jest szczęśliwa. Ale na takie rozmowy przyjdzie czas później.”
Araujo trafił do Liverpoolu w sierpniu, na zasadzie wypożyczenia z Barcelony, z którą jest związany kontraktem do 2031 roku. W umowie znalazła się opcja wykupu za ok. 55 mln euro. Decyzja o zmianie otoczenia zapadła po rozmowie z Hansim Flickiem, który miał jasno zakomunikować obrońcy, że nie będzie odgrywał w kolejnym sezonie tak kluczowej roli, jakiej ten oczekiwał. Wcześniej Araujo przeżył trudny okres – w 2024 roku na długie miesiące wyeliminował go uraz ścięgna podkolanowego, a w sezonie 2025/26 zmagał się z problemami natury psychicznej, przez co ponad miesiąc pozostawał poza kadrą meczową.
Na Anfield znalazł to, czego szukał: regularną grę i nową energię. Trener Andoni Iraola wykorzystuje go głównie na prawej flance obrony, a sam zawodnik nie ma z tym problemu. Przed odejściem z Barcelony zdążył rozegrać 213 oficjalnych spotkań i zdobyć osiem trofeów, w tym trzy mistrzostwa Hiszpanii.
„Kiedy wychodzisz na ulicę, idziesz do centrum Liverpoolu albo do restauracji, czujesz tę energię, i to jest fantastyczne” – opisywał swoje nowe życie w Anglii. „Widzisz, jak oni przeżywają piłkę. Jestem naprawdę głodny tego sezonu i chcę dać z siebie wszystko. Chcę się dalej uczyć i rozwijać jako piłkarz, bo tego zawsze szukałem. Mam minuty na boisku i tego właśnie potrzebuję.”
Obrońca podziękował też kibicom Liverpoolu za przyjęcie, jakie mu zgotowali. „Czasem grasz dobrze, czasem gorzej, ale ja zawsze staram się dawać sto procent. To piękne uczucie, kiedy ludzie to doceniają” – dodał.