Flick o Szczęsnym: Mógł zagrać lepiej, ale taka jest piłka
Hat-trick Raphinhy, błysk Adeyemiego i kontuzja pierwszego bramkarza. Po historycznym otwarciu sezonu Hansi Flick studziłemocje i przypominał, że rozegranych zostało dopiero sześć kolejek.
Siedem goli, siódme z rzędu zwycięstwo i najlepszy start w dziejach klubu. Barcelona rozbiła Racing Club 7:2, a Hansi Flick po meczu balansował między zadowoleniem a ostrożnością.
„Podoba mi się sposób, w jaki gramy, wynik i trzy punkty. Mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwy – drużyna jest szczęśliwa” – mówił Niemiec. Szybko jednak tonował nastroje. „Dobry start jest zawsze pozytywny. Najważniejsze, żeby dobrze skończyć – nad tym pracujemy” – dodał, prosząc o cierpliwość. Według niego po zaledwie sześciu kolejkach nie ma sensu mówić o mistrzostwie. „Rozumiem ekscytację, ale najważniejsze jest skupienie na kolejnym meczu, a nie na tym, co może wydarzyć się pod koniec sezonu”.
Bohaterem wieczoru był Raphinha, który skompletował hat-tricka. Flick nie krył podziwu dla mentalności Brazylijczyka. „Taka postawa mi się podoba. Postawa Raphinhy, nawet w jego życiu poza piłką” – przyznał.
Ciepłe słowa usłyszał także Karim Adeyemi, którego Flick zna jeszcze z czasów pracy z reprezentacją Niemiec. „Ma ogromny potencjał. Będzie się poprawiał. Musi zaadaptować się do naszego stylu gry, ale daje drużynie bardzo dużo. Widać to było w trzech, czterech momentach” – ocenił trener. Podkreślił też, że Adeyemi nie miał łatwego okresu w Niemczech, a teraz kibice Barcelony stoją za nim murem. „Daje z siebie wszystko, a to jest kluczowe. Jego szybkość jest niesamowita. Zrobił wielką robotę przy bramce Lamine'a”.
Jedynym poważnym zmartwieniem pozostaje stan zdrowia Joana Garcii, pierwszego bramkarza Barcelony, który zszedł z boiska w przerwie. „Poczuł ból w kolanie. Musimy poczekać na wyniki badań” – poinformował Flick. W drugiej połowie między słupkami stanął Wojciech Szczęsny i przy drugiej bramce rywali popełnił wyraźny błąd. Trener nie robił z tego problemu. „Nie martwię się tym. Mógł zagrać lepiej, ale taka jest piłka. Jest naszym drugim bramkarzem, a każdy popełnia błędy. To rzeczy, nad którymi musimy pracować”.
Barcelona wróci na boisko już w kolejnej kolejce, a Flick powtarza jedno: liczy się tylko następny mecz.