Wisła Kraków traci Jordiego Sancheza – Jop komentuje transfer do Pogoni

Wisła Kraków traci Jordiego Sancheza. Jop komentuje transfer do Pogoni Szczecin

Jordi Sanchez
fot. Zmphotos, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Maciek
2 minuty czytania

Jordi Sanchez niespodziewanie opuścił Wisłę Kraków, choć był jej najlepszym strzelcem na starcie sezonu 2026/27. Decyzja napastnika o przejściu do Pogoni Szczecin wywołała poruszenie wśród kibiców. Trener Mariusz Jop otwarcie mówi o kłopotach, jakie pozostawił po sobie Hiszpan oraz zdradza kulisy transferu — rozumiejąc dylemat samego zawodnika, który był w życiowej formie, ale szukał nowych sportowych wyzwań i stabilizacji dla swojej rodziny.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wisła Kraków z impetem weszła w nowy sezon, zgarniając jedenaście punktów w siedmiu kolejkach. Na listę strzelców regularnie wpisywał się Jordi Sanchez, który niemal z miejsca okazał się największą gwiazdą ofensywy — zdobył aż sześć goli i był filarem zespołu prowadzonego przez Mariusza Jopa. Wydawało się, że Hiszpan jeszcze długo będzie cieszył krakowskich kibiców swoją skutecznością.

Nikt nie spodziewał się jednak, że tuż przed zamknięciem okna transferowego Sanchez opuści klub. Sprawę przyspieszyła Pogoń Szczecin, aktywując klauzulę wykupu i przekonując napastnika do zmiany barw. Ta decyzja wywołała emocje i pytań nie brakowało podczas konferencji prasowej już bez najlepszego snajpera w kadrze.

Szkoleniowiec „Białej Gwiazdy” nie owijał w bawełnę. Przyznał, że rozumie dylemat swojego podopiecznego — Sanchez był w życiowej formie i musiał myśleć także o rodzinie i przyszłości sportowej. Jop zdradził, że choć Hiszpan czuł się w Krakowie kapitalnie, ostatecznie postawił na rozwój i stabilizację. Trener określił całą sytuację jako niekomfortową dla drużyny, podkreślając, że takiego profilu napastnika aktualnie w kadrze po prostu nie ma. Brak Sancheza ogranicza zatem pole manewru w ofensywie Wisły.

Na pewno Jordi miał bardzo duży dylemat przy podejmowaniu tej decyzji. Z jednej strony był w klubie, w którym czuł się bardzo dobrze, w klubie, który pomógł jemu, ale z drugiej strony on też pomógł klubowi, bo podziękował za tę pomoc swoją dobrą grą i bramkami, które strzelał na poziomie ekstraklasy. Podjął taką decyzję z myślą o sobie, o swojej rodzinie, o bliskich, również o swojej karierze, o ulotności tej chwili, tego prime time’u, w którym był w tym momencie. Ja rozumiem go po ludzku, natomiast na pewno dla klubu, dla zespołu jest to niekomfortowa sytuacja, bo wiemy, że mieliśmy bardzo mało czasu na zrobienie jakiegoś ruchu. To raz, a dwa Jordi to profil piłkarza, którego nie mamy teraz w swoim zespole. Dlatego na pewno brak tego typu napastnika zmniejsza nam pole manewru, jeżeli chodzi o atakowanie.

Sytuacja komplikuje plany Wisły na najbliższe tygodnie — kolejny pojedynek już w piątek, gdy na własnym stadionie podejmą Jagiellonię Białystok. Czeka ich poważny sprawdzian, bo trzeba szybko przebudować atak bez czołowego snajpera.

Źródło: Goal.pl

Wybrane dla Ciebie