Barcelona 17 goli w 4 meczach. Bez Alvareza rozkwita

Barcelona strzeliła 17 goli w czterech meczach. Bez Alvareza radzi sobie znakomicie

Hansi Flick
fot. Steffen Prößdorf, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Maciek
7 września 2026 17:11
2 minuty czytania

Latem z Camp Nou odeszli Robert Lewandowski i Ferran Torres, a priorytetowy cel transferowy – Julian Alvarez – ostatecznie nie trafił do Katalonii. Mimo to drużyna Hansiego Flicka znalazła sposób, by nie tylko nie stracić mocy ofensywnej, ale wręcz ją zwielokrotnić.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Siedemnaście bramek w czterech meczach. Tyle strzeliła Barcelona, która jeszcze kilkanaście dni temu wyglądała na drużynę z poważnym kryzysem na pozycji napastnika. Odejścia Roberta Lewandowskiego i Ferrana Torresa w jednym okienku transferowym wydawały się katastrofą, bo klub stracił jednocześnie podstawowego i rezerwowego środkowego napastnika.

Julian Alvarez z Atletico Madryt miał być rozwiązaniem. Barcelona traktowała go jako priorytet, ale do transferu ostatecznie nie doszło. Jeszcze w dniu zamknięcia okna klub nie miał klasycznej dziewiątki w kadrze. Sprowadzono jedynie Gabriela Jesusa jako niskobudżetową alternatywę.

I nagle okazało się, że brak tradycyjnego środkowego napastnika wcale nie musi być problemem. System Hansiego Flicka opiera się na płynności i dynamice, a to środowisko, w którym Raphinha rozkwitł jako cofnięty snajper. Brazylijczyk przejął rolę głównego punktu odniesienia w ataku i radzi sobie z nią zaskakująco dobrze.

Obok niego eksplodowali Lamine Yamal i Fermin Lopez, którzy strzelają bramkę za bramką. Anthony Gordon, kolejne nowe ogniwo ofensywy, również szybko zaadaptował się do wymagań trenera. Efekt? Imponujące 17 trafień po zaledwie czterech kolejkach.

Nikt nie twierdzi, że Alvarez nie wzmocniłby składu. Argentyńczyk wniósłby profil zawodnika, którego Barcelonie formalnie brakuje. Tyle że decyzja, by nie przepłacać i nie forsować transferu na siłę, z perspektywy pierwszych tygodni sezonu wygląda na trafną.

Barcelona nie zamierza jednak rezygnować z tego kierunku. W kuluarach mówi się o ponownym podejściu do Alvareza podczas zimowego okienka, a jeśli i wtedy się nie uda, temat ma wrócić następnego lata.

Na razie bufor bezpieczeństwa zapewnia Jesus. Były napastnik Arsenalu przychodził w momencie najsłabszej formy w karierze, z deficytem meczowej praktyki i wątpliwościami co do dyspozycji fizycznej. Jako profil pasuje jednak do filozofii Flicka. Jeśli odzyska rytm i zdrowie, może okazać się czymś więcej niż tylko awaryjną opcją.

Źródło: BarcaUniversal

Wybrane dla Ciebie