Gianluigi Buffon docenił Kamila Grabarę i porównał go do Szczęsnego
Gianluigi Buffon zabrał głos na temat Kamila Grabary – nowego bramkarza Juventusu, który właśnie trafił z VfL Wolfsburg do Turynu. Buffon porównał Polaka do Wojciecha Szczęsnego, podkreślając, że Grabara „nie jest zwykłym rezerwowym” i daje pewność drużynie, gdy pojawia się na boisku. Zaznaczył, jak ważna jest rola zmienników – i przywołał szczęście, jakie przyniósł zaufanym golkiperom Juventusowi w przeszłości.
Kamil Grabara wzbudził spore zainteresowanie wśród kibiców Starej Damy, gdy po spadku z Bundesligi niespodziewanie dołączył do Juventusu. W Turynie reprezentant Polski ma pełnić funkcję zmiennika Guglielmo Vicario, ale przy zaangażowaniu klubu w europejskie puchary z pewnością szybko dostanie szansę na debiut. Dotychczas jednak nie wybiegł jeszcze na murawę jako zawodnik Bianconerich.
O Grabarze wypowiedział się Gianluigi Buffon, niekwestionowana legenda Juventusu. Jak stwierdził w rozmowie z La Gazzetta dello Sport, polski golkiper nie jest typowym rezerwowym: „W przeszłości polski zmiennik przyniósł szczęście i mamy nadzieję, że teraz będzie podobnie. Grabara, tak samo jak Szczęsny, nie jest zwykłym rezerwowym. To bramkarze, którzy dają pewność również wtedy, gdy wychodzą w podstawowym składzie. Meczów jest dużo, dlatego ważne jest, żeby każdy czuł, że ma istotną rolę w zespole” – powiedział Buffon włoskiej gazecie.
Legenda doskonale zna Wojciecha Szczęsnego, ponieważ przez kilka lat dzielił z nim szatnię w Turynie. Za pierwszym razem to Buffon był podstawowym golkiperem, natomiast podczas drugiego pobytu Szczęsny wygryzł go z wyjściowej jedenastki. Takie doświadczenia sprawiają, że włoski bramkarz podkreśla wagę zmienników w drużynie, szczególnie tam, gdzie walka o każde miejsce trwa przez cały sezon.
W każdym razie transfer Grabary do Juventusu odbił się szerokim echem – zarówno ze względu na okoliczności, jak i porównania do starszego reprezentacyjnego kolegi. Golkiper ma przed sobą zadanie nie tylko przekonać szkoleniowców do swoich umiejętności, ale też udowodnić, że polscy bramkarze wciąż należą do czołówki na Półwyspie Apenińskim.