Lech Poznań wygrał z Legią. Luis Palma trafił w 87. minucie
Legia prowadziła grę, odrobiła stratę, a trybuny już wierzyły w zwrot akcji. Trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu Luis Palma zgasił światło przy Łazienkowskiej.
Luis Palma w 87. minucie meczu Legii z Lechem strzelił gola, który przesądził o losach hitu PKO BP Ekstraklasy. Poznaniacy wygrali na Łazienkowskiej 2:1, choć jeszcze kilkanaście minut wcześniej to gospodarze mieli lepszy moment po wyrównującym trafieniu.
Pierwsza połowa nie przyniosła bramek, ale nie brakowało w niej emocji. Już w 17. minucie Leo Bengtsson uderzył z rzutu wolnego w słupek. Legia odpowiadała próbami Rafała Adamskiego i Rafała Augustyniaka, lecz Mateusz Lis w bramce Lecha radził sobie z nimi bez większych problemów. Oba zespoły musiały w trakcie pierwszych 45 minut radzić sobie z urazami. W 14. minucie boisko opuścił Mikael Ishak, którego zastąpił Yannick Agnero. Kwadrans później kontuzji nabawił się Adamski i jego miejsce zajął Mateusz Szczepaniak.
Po przerwie tempo wyraźnie wzrosło. W 56. minucie Patrik Walemark napędził akcję, Bengtsson dograł w pole karne, a Agnero, który wszedł przecież za kontuzjowanego kapitana, pewnie wykończył sytuację na 1:0 dla Lecha. Legia natychmiast ruszyła do przodu. Kamil Piątkowski w 63. minucie trafił w słupek po rzucie rożnym, chwilę później Lis obronił mocny strzał Augustyniaka.
Napór w końcu przyniósł efekt. W 75. minucie po serii dośrodkowań Augustyniak zgrał piłkę głową, a rezerwowy Bohdan Wjunnyk doprowadził do wyrównania. Gol był jeszcze analizowany przez VAR, ale ostatecznie został uznany. Łazienkowska eksplodowała, Legia poczuła krew i parła po kolejną bramkę.
Tyle że to Lech zadał decydujący cios. W 87. minucie Luis Palma zdobył bramkę na 2:1 i jednym uderzeniem uciszył trybuny stadionu przy Łazienkowskiej. Gospodarzom zabrakło czasu i pomysłu, żeby jeszcze raz odpowiedzieć. Trzy punkty pojechały do Poznania.