Pięć meczów, zero zwycięstw Widzewa. Stolarski: „Cały czas jesteśmy w rozkroku"
Cztery remisy i porażka w pięciu kolejkach to bilans, który na papierze wygląda jak stabilizacja. W praktyce oznacza 0,8 punktu na mecz i kurs prostą drogą w strefę spadkową. Mateusz Stolarski przyznaje, że brakuje jednego impulsu, by przerwać serię.
Cztery punkty z pięciu spotkań ligowych. Średnia 0,8 punktu na mecz. Gdyby Widzew Łódź utrzymał takie tempo przez całą rundę, na koniec sezonu zebrałby około 27 punktów, a to wartość, która w ostatnich sezonach Ekstraklasy nie gwarantowała utrzymania.
Od 9 sierpnia łodzianie nie wygrali ani jednego meczu. Zmiana trenera z Aleksandara Vukovicia na Mateusza Stolarskiego, przeprowadzona we wrześniu, miała odwrócić ten trend. Tymczasem 33-letni szkoleniowiec zanotował serię 4 remisów i 1 porażkę, co w punktowej arytmetyce oznacza zaledwie 26,7% możliwych do zdobycia punktów.
Mecz 12. kolejki z Górnikiem Zabrze dobrze ilustruje problem Widzewa. Łodzianie objęli prowadzenie po trafieniu Karola Świderskiego, mieli szansę na podwyższenie wyniku, ale nie wykorzystali przewagi. Strata piłki otworzyła rywalom drogę do wyrównania, a Kacper Urbański doprowadził do remisu 1:1.
„Żałuję, że nie zabiliśmy tego meczu, a jednocześnie potem popełniliśmy stratę, która spowodowała odrobienie wyniku” — przyznał Stolarski w rozmowie z WP Sportowe Fakty. Trener podkreślił jednocześnie pozytywne sygnały: „Determinacja w obronie, to, ile strzałów blokowaliśmy i to, że wytrwaliśmy ten trudny moment, to coś, na czym chciałbym budować. Gol ze stałego fragmentu to także krok do przodu”.
Te słowa odsłaniają sedno problemu. Widzew pod wodzą Stolarskiego pokazuje solidność w defensywie i potrafi utrzymać się w meczach, ale brakuje mu skuteczności, która przechyli szalę. Różnica między remisem a wygraną to często jedno wykończenie, jedna decyzja w polu karnym. Przy czterech remisach w pięciu kolejkach wzorzec jest aż nadto czytelny: zespół nie przegrywa wysoko, ale nie potrafi domknąć spotkania.
„Cały czas jesteśmy w rozkroku pomiędzy pierwszym zwycięstwem a remisami. Nawet bramka na 2:0 by to dała” — mówił Stolarski, wskazując na psychologiczny aspekt serii. Pierwsze zwycięstwo pod nowym trenerem to często punkt przełomowy dla drużyny, po którym rośnie pewność siebie w końcówkach meczów. Widzew wciąż na ten moment czeka.
Najbliższa okazja nadarzy się 31 października, gdy łodzianie podejmą GKS Katowice. Biorąc pod uwagę dotychczasowy bilans Stolarskiego, spotkanie przed własną publicznością może być ostatnią szansą, by przerwać passę, zanim remisowa seria zamieni się w poważny kryzys.