Legenda NBA żegna się z klubem
Nieoczekiwane wieści ze świata NBA. Chris Paul, jeden z największych rozgrywających w historii ligi, został zwolniony przez Los Angeles Clippers. Przyszły członek galerii sław, który marzył o sportowej emeryturze w tej drużynie, usłyszał, że nie ma już dla niego miejsca w składzie.
Chris Paul od wielu sezonów uznawany był za jeden z symboli Los Angeles Clippers. Gdy wrócił do ekipy z LA i publicznie ogłosił, że chce zakończyć karierę tutaj – niewielu wierzyło, że finał tej historii może rozegrać się w tak zimny, bezceremonialny sposób. Drużyna, która zawsze podkreślała jego wkład w rozwój klubu, formalnie się z nim pożegnała.
Jak przekazał Lawrence Frank, reprezentujący Clippers, decyzja o rozstaniu z Chrisem Paulem to nie jest efekt słabości zawodnika, lecz odpowiedzialności zarządu za wyniki zespołu. – Rozstajemy się z Chrisem i nie będzie on już w drużynie. Będziemy z nim pracować nad kolejnym etapem jego kariery. Chris to legendarny zawodnik Clippers, który ma za sobą historyczną karierę. Chcę jasno powiedzieć jedną rzecz. Nikt nie obwinia Chrisa za nasze słabe wyniki. To ja, Lawrence Frank, biorę odpowiedzialność za obecny bilans – przyznał dla ClutchPoints. W tej wypowiedzi nie pada jednak żadne konkretne uzasadnienie. Zarząd docenił wpływ, jaki Paul wywarł na klub, ale dla kibiców i samego zawodnika to marne pocieszenie.
Chris Paul od razu odniósł się do sprawy na Instagramie, udostępniając archiwalne, pełne sentymentu materiały z czasu pierwszego pobytu w Clippers. Kilka godzin później do sieci trafiła relacja z lakonicznym, mocno wymownym podpisem – „właśnie się dowiedziałem, że mnie odsyłają do domu” na czarnym tle. W NBA takie obrazki pozostają rzadkością, szczególnie gdy dotyczą graczy tej klasy, co CP3.
Paul rozgrywał swój 21. sezon na ligowych parkietach i aspiruje do zostania członkiem galerii sław NBA.