Legia Warszawa pokonała Trefl Sopot 93:89 w półfinale Superpucharu

Koszykówka. Legia w finale Superpucharu

Heiko Rannula Legia Warszawa – Górnik Wałbrzych 59:62
fot. Marcin Szymczyk
Domyślna grafika
Jordi
3 minuty czytania

Mistrzowie Polski prowadzili przez trzy kwarty, a mimo to nigdy nie mogli czuć się bezpiecznie. Sopocianie w ostatniej części gry przypuścili szturm, który omal nie odwrócił losów meczu w Sosnowcu.

Gyorgy Goloman z 22 punktami, sześcioma zbiórkami i trzema asystami poprowadził Legię Warszawa do wygranej 93:89 nad Energą Treflem Sopot w pierwszym półfinale Superpucharu Polski w Sosnowcu. Mistrzowie kraju pozostają w grze o pierwsze trofeum nowego sezonu, ale droga do zwycięstwa okazała się bardziej wyboista, niż mogłoby sugerować otwarcie meczu.

Pierwsza kwarta należała do Legii. Podopieczni Heiko Rannuli narzucili swoje tempo i zbudowali siedmiopunktową przewagę (23:16). Druga i trzecia część spotkania przebiegały w podobnym tonie. Warszawianie wygrywali kolejne odsłony 23:22 i 24:20, systematycznie odsuwając się na dystans. Po trzech kwartach prowadzili 70:58, a ich gra wyglądała na kontrolowaną. Problem w tym, że nigdy nie potrafili zadać decydującego ciosu.

Trefl przez cały mecz trzymał się w zasięgu. Zrywami próbował wracić do gry, a szóstkę zawodników z dwucyfrową zdobyczą punktową trudno było pilnować jednocześnie. Jakub Schenk zakończył spotkanie z 16 punktami, Trey Anderson dołożył 15, a Szymon Zapała 14. Perttu Blomgren i Tobias Rotegard zdobyli po 11, Kacper Marchewka 10. Krzysztof Roszyk mógł być zadowolony z zaangażowania całego zespołu, choć zespołowi zabrakło jeszcze jednej zmiany biegów. Sopocian osłabiło zejście Michała Michalaka, który doznał urazu stawu skokowego i końcowe minuty spędził na ławce.

Ostatnia kwarta przyniosła prawdziwy zwrot. Trefl wygrał ją aż 31:23, a Legia nagle wyglądała jak drużyna, która nie wie, jak domknąć spotkanie. 16 strat w całym meczu to liczba, która musi niepokoić sztab mistrzów Polski. Niektóre z nich pojawiały się w kluczowych momentach.

Devon Daniels z 18 punktami, pięcioma zbiórkami i czterema asystami był drugim filarem ofensywy Legii. Dwucyfrowo punktowali też Kuba Piśla (11) i Zach Freemantle (10). Trener Rannula odważnie rotował składem, dając spore minuty Błażejowi Czaple, który zdobył 8 punktów. Ci najważniejsi jednak zrobili swoje, nawet jeśli ta maszyna wyraźnie potrzebuje jeszcze rozruchu.

Po stronie Trefla imponowały liczby z ławki: 37 punktów rezerwowych, 14 zbiórek w ataku i 10 przechwytów. To fundament, na którym Sopocianie zbudowali końcową szarżę.

Finał Superpucharu odbędzie się w niedzielę o 17:30. Rywalem Legii będzie zwycięzca drugiego półfinału między Dzikami Warszawa a Zastalem Zielona Góra.

Źródło: Stolica Sportu

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie