Tie-break pogrzebał szanse Hurkacza. Musetti lepszy w Madrycie
Już na wstępie meczu w Madrycie Hubert Hurkacz musiał uznać wyższość znakomicie dysponowanego Lorenzo Musettiego, który nie tylko zdobył szybkie przełamanie, ale utrzymywał imponujący poziom gry w kluczowych momentach. Ostatecznie o losach spotkania przesądził tie-break w drugim secie, kiedy Polak popełnił kilka niewymuszonych błędów. Musetti awansował do trzeciej rundy, a Hurkacz – mimo niewielkiej straty punktowej – żegna się z turniejem.
Od pierwszych piłek spotkania Hubert Hurkacz musiał radzić sobie z presją ze strony rozstawionego z „szóstką” Lorenzo Musettiego. Włoch już na otwarcie popisał się serią mocnych returnów i bezbłędnie wykorzystał błędy Polaka, zdobywając szybkie przełamanie. Drugi gem to prawdziwa wojna nerwów: po czterech obronionych break pointach przez Musettiego, przewaga podwójnego przełamania szybko stała się rzeczywistością.
Hurkacz nie złożył broni. Choć grał ze stratą, zdołał zdobyć gema przy własnym podaniu i próbował odwrócić losy seta. Musetti rządził jednak na linii końcowej, imponując w wymianach forhendem i pokazując tenis typowo mączkowy – czujny na returnie, skuteczny na punktach kluczowych. Przy stanie 1:4 Polak wykorzystał moment rozluźnienia Włocha i zmniejszył stratę, dokładając pewny serwis na 3:4. W końcówce jednak koncentracja Włocha wróciła na najwyższe obroty i to on zamknął seta, wykorzystując pierwszą okazję na 6:4.
W drugiej partii Hurkacz starał się grać agresywniej i bez wpadek z otwarcia meczu. Gorąco zrobiło się przy jego serwisie w trzecim gemie, lecz Polak wytrzymał presję, a następnie mecz stał się niemal symetryczny – obaj pewnie wykorzystywali swoje podania. Szóste rozdanie to jednak kolejna batalia na break pointy. Gdy nadarzyła się okazja, Musetti pewnym bekhendem i skutecznym serwisem wybronił się z opałów, utrzymując wynik na poziomie 3:3.
Z upływem czasu napięcie na korcie tylko rosło. Hurkacz prezentował wysoki poziom gry, atakował z głębi kortu i notował asy, ale Musetti za każdym razem dojrzale odpierał ataki. W 12. gemie Polak wywalczył dwa setbole, lecz Włoch rozegrał punkty perfekcyjnie, znów nie dopuszczając do przełamania.
Nie doszło więc do przełamań – wszystko miało rozstrzygnąć się w tie-breaku. Niestety, w tym decydującym momencie Hurkacz przy stanie po 2 popełnił podwójny błąd serwisowy, a po zmianie stron przegrał dwie niezwykle ważne wymiany. Zepsuty smecz dołożył rywalowi aż trzy piłki meczowe. Polska rakieta nie zdołała już odwrócić losów rozgrywki, a przy drugim meczbolu Hurkacz pomylił się bekhendem.
W sumie Musetti po godzinie i 50 minutach wygrał 6:4, 7:6(4). Statystyki pokazują, jak ciasny był ten bój: Włoch zanotował 19 wygrywających uderzeń przy 23 błędach własnych, a Hurkacz aż 29 kończących piłek i 30 pomyłek. Polak łącznie zdobył nawet o punkt więcej niż rywal (79 do 78), lecz w kluczowych fragmentach to rozstawiony z szóstką Włoch wykazał się większym spokojem.
Musetti awansował tym samym do III rundy Mutua Madrid Open. Jego rywalem będzie następnie Tallon Griekspoor, Holender rozstawiony z numerem 29. Przypomnijmy: triumfator turnieju na kortach ziemnych w Madrycie zgarnie nie tylko cenną pulę punktów ATP, lecz także ponad milion euro nagrody.
Mutua Madrid Open: Lorenzo Musetti (Włochy) - Hubert Hurkacz (Polska) 6:4, 7:6(4)