Tragiczna śmierć Manú. Były skrzydłowy Legii Warszawa nie żyje
Wiadomość o śmierci Manú, byłego skrzydłowego Legii Warszawa, poruszyła świat futbolu. Portugalczyk, znany z dynamicznej gry, zmarł w wieku 43 lat w wyniku tragicznego wypadku samochodowego. Zostawił po sobie wspomnienia dwóch sezonów w polskiej Ekstraklasie i dwa krajowe trofea, które wywalczył z Legią.
Pochodzący z Setúbal zawodnik uchodził kiedyś za nadzieję portugalskiej piłki. Jako 22-latek trafił do Benfiki, lecz nie zdołał przebić się do pierwszego składu. Przez kolejne lata był wypożyczany, między innymi do greckiego AEK-u Ateny.
Ciekawy rozdział w karierze Manú otworzył się, gdy sięgnęło po niego Marítimo. To występy na Maderze sprawiły, że zainteresowała się nim Legia Warszawa. Klub znad Wisły właśnie wracał do dawnej formy i potrzebował szybkiego skrzydłowego.
W barwach Legii Manú występował od 2010 do 2012 roku. W tym czasie rozegrał 46 spotkań, zdobył pięć bramek i czterokrotnie asystował kolegom. Kibice zapamiętali go z imponującej szybkości, choć czasem zarzucano mu błędne decyzje w kluczowych momentach. Jednak niewątpliwym atutem Portugalczyka był jego wkład w zdobycie dwóch Pucharów Polski – jedynych znaczących trofeów w jego karierze.
Po przygodzie w Legii jego piłkarska droga prowadziła przez nowe kraje i kontynenty – grał m.in. w Chinach oraz na Cyprze, gdzie zakładał koszulkę Pafos FC. Karierę zakończył dopiero w 2019 roku.
Wyjątkowe przywiązanie Manú do swojej pierwszej seniorskiej drużyny podkreślił klub Alverca. To właśnie tutaj stawiał pierwsze piłkarskie kroki i – jak wybrzmiało w oficjalnym pożegnaniu – „zawsze wykazywał się największym oddaniem, profesjonalizmem i zaangażowaniem”.