Piękny sen Mai Chwalińskiej trwa! Jest w ćwierćfinale Roland Garros!
Maja Chwalińska w pięknym stylu jest wśród 8 najlepszych tenisistek Roland Garros 2026. Polka, po wymagającej drodze przez kwalifikacje, bezbłędnie rozegrała kolejne spotkanie – tym razem przeciwko francuskiej nadziei Diane Parry, która do końca próbowała znaleźć sposób na wszechstronną grę rywalki. Chwalińska imponowała spokojem i opanowaniem, zwłaszcza w kluczowych momentach, a paryska publiczność mimo lokalnego patriotyzmu nie była w stanie wyprowadzić jej z równowagi.
Maja Chwalińska rozgrywa swój najlepszy turniej w życiu, a Roland Garros stał się jej sceną do pokazania tenisowego kunsztu. W poniedziałek Polka po raz pierwszy w karierze pojawiła się na głównej arenie w Paryżu, korcie Philippe'a-Chatriera, stając naprzeciw miejscowej zawodniczki Diane Parry.
Pierwsze gemy były wyrównane, obie tenisistki pilnowały własnych serwisów, a żadna nie odstawała poziomem. Chwalińska spokojnie rozgrywała akcje i choć to Parry miała wsparcie paryskiej publiczności, nie pozwoliła jej rozwinąć skrzydeł. Przy stanie 3:3 Polka zaczęła coraz wyraźniej dominować przy wymianach z głębi kortu. Mimo wcześniejszych niewykorzystanych break pointów, dopięła swego w kluczowym gemie na 5:3. Przełamanie w tym momencie wyraźnie podcięło skrzydła rywalce, a Polka szybko zakończyła seta, wygrywając 6:3.
Druga partia zaczęła się nieco inaczej. Parry, podrażniona przegraną partią, próbowała grać agresywniej i długo nie dopuszczała do przełamania. W czwartym gemie po raz pierwszy sama stanęła przed szansą na przełamanie, ale czujność i precyzyjne returny Chwalińskiej zażegnały niebezpieczeństwo. Sygnał ostrzegawczy jednak zmobilizował Polkę. W kolejnym gemie to ona przechytrzyła Francuzkę, wyrywając jej serwis na 3:2. Od tego momentu Chwalińska nie tylko prowadziła grę, ale z każdą piłką coraz mocniej dociskała przeciwniczkę do linii końcowej wymianami topspinowymi i wybornym bekhendem.
Francuzka zaczęła tracić cierpliwość, a jej próby ataków z woleja zatrzymywały się na siatce lub lądowały poza kortem. Do końca meczu przewaga psychiczna i tenisowa Chwalińskiej była już bezdyskusyjna, co najlepiej pokazał ostatni fragment spotkania – Polka niemal nie oddawała punktów przy własnym serwisie, a Francuzka coraz częściej spoglądała w stronę trybun, szukając wsparcia. Seta zakończyła wygraną 6:2, pieczętując historyczny awans do ćwierćfinału prestiżowego turnieju.
Pojedynek trwał niespełna półtorej godziny, a Maja Chwalińska wygrała 6:3, 6:2, imponując skutecznością returnów oraz spokojem mentalnym. W całym meczu nie pozwoliła Parry na wykorzystanie ani jednego break pointa, sama natomiast kluczowe szanse potrafiła zamienić w punkty z zimną krwią.
Kolejną przeszkodą na drodze Polki będzie Anna Kalinska, która wcześniej wyeliminowała Anastazję Potapową. To już nie tylko walka o półfinał, ale i największy sukces w karierze Chwalińskiej, która w Paryżu z każdym meczem pokazuje, że potrafi grać pod presją wielkoszlemową.
Maja Chwalińska (Polska) – Diane Parry (Francja) 6:3, 6:2