Maja Chwalińska w głównej drabince Roland Garros!
Seria zwycięstw bez straty seta i triumf w meczu, który rozgrzał publiczność — Maja Chwalińska po pasjonującej walce z Suzan Lamens zapewniła sobie awans do głównej drabinki Roland Garros. Dwie partie przełamań, emocjonujące tie-breaki i popis odporności psychicznej udowodniły, że Polka jest gotowa na wielkoszlemowe wyzwania.
Trzy mecze eliminacyjne i ani jednej straconej partii — Maja Chwalińska pokazała tenis na światowym poziomie, znajdując się w głównej drabince Roland Garros. W czwartek Polka dopisała do rozkładu kolejne ważne zwycięstwo, tym razem pokonując Holenderkę Suzan Lamens, wyżej notowaną w rankingu WTA.
Obie zawodniczki mierzyły się już wcześniej — Chwalińska wspominała pozytywnie styczniową konfrontację na twardej nawierzchni w Oeiras, wówczas również wyszła z niej zwycięsko. Tym razem stawka była jednak znacznie wyższa, a rywalizacja momentalnie nabrała rumieńców.
Holenderka zaczęła bardzo ofensywnie, błyskawicznie egzekwując przełamanie już w pierwszym gemie. Odpowiedź ze strony Polki była błyskawiczna — powrotny break i już po dwóch gemach tablica wskazywała remis. Kolejne minuty zamieniły się w istny maraton na przewagi — każdy gem stawał się osobną bitwą nerwów, w której kluczowe były precyzyjne crossy i solidna defensywa przy siatce.
Przez pół godziny gry każdy serwujący wygrywał swoje podanie, choć Suzan Lamens częściej stawała przed szansami na przełamanie. Ostatecznie to ona zdobyła przewagę w siódmym gemie i prowadziła 4:3, ale Polka znów odpowiedziała natychmiast, nie pozwalając jej odskoczyć. Cały pierwszy set właściwie od początku zapowiadał tie-break — zacięta walka o każdą piłkę, dużo minięć i szukania kąta na bekhendzie przeciwniczki. W decydującej rozgrywce wyższość pokazała właśnie Chwalińska, zamykając tie-break wynikiem 7-4.
Polka utrzymała nerwy na wodzy i przeszła do drugiego seta w pełni skoncentrowana. Tym razem obie tenisistki bez problemu utrzymywały swoje podania do stanu 2:2, gdzie festiwal przełamań rozgorzał na nowo. Cztery kolejne gemy to przewagi raz jednej, raz drugiej, a gdy Lamens prowadziła już 5:3, wydawało się, że doczekamy się trzeciego seta.
Tu jednak Chwalińska włączyła wyższy bieg. Kapitalnie walczyła przy linii końcowej, nie bała się ryzykować wolejami i systematycznie odrabiała straty. Szybko odrobiła przewagę, a po kilku minutach sama wyszła na prowadzenie 6:5, zdobywając pewność siebie, która pozwoliła jej spokojnie zakończyć spotkanie po godzinie i czterdziestu minutach walki.
Ostatecznie ostatni gem nie przyniósł już dodatkowych emocji — Chwalińska, serwując po mecz, nie straciła głowy i domknęła spotkanie wynikiem 7:5. Przepustka do Paryża staje się faktem, a Polka podtrzymuje passę zwycięstw z Holenderką, nie pozwalając jej urwać choćby jednego seta w dotychczasowych starciach.
W meczu o awans do Roland Garros wyraźnie widać było wytrzymałość psychiczną Chwalińskiej. Każde z 11 przełamań mogło przesądzić losy partii, ale to Polka za każdym razem potrafiła wrócić do gry. Tie-break w pierwszym secie wygrany 7-4 i powrót od stanu 3:5 w drugim secie pokazały ogromną determinację oraz skuteczność ofensywnych uderzeń. W efekcie Chwalińska wygrywa 7:6 (4), 7:5 i dołącza do elity zawodniczek Roland Garros.