Iga Świątek odpada z Roland Garros po porażce z Martą Kostiuk – StolicaSportu.pl

Fatalny drugi set Igi Świątek, Opada w Paryżu w dniu urodzin

Iga Świątek
fot. Hameliton, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Marlena
31 maja 2026 12:55
4 minuty czytania

W dniu swoich 25. urodzin Iga Świątek stanęła naprzeciw Martę Kostiuk w czwartej rundzie Rolanda Garrosa. Mecz zaczął się wyrównanym tempem, jednak Polka miała problemy ze swoim serwisem i konsekwencją w zagraniach. Kostiuk świetnie czytała grę i nie zwalniała tempa, przez co to Ukrainka zameldowała się w ćwierćfinale, zwyciężając 7:5, 6:1. Tenisistka z Raszyna pierwszy raz odpada tak wcześnie w Paryżu.

Iga Świątek znów zameldowała się w drugiej tygodniu Roland Garros, walcząc po raz ósmy w czwartej rundzie paryskiej imprezy. Do tej pory nigdy nie zakończyła udziału wcześniej, a niedzielny pojedynek miał przynieść awans do siódmego ćwierćfinału z rzędu. Rywalką była rozkręcona Marta Kostiuk, która przyjechała do Paryża z serią piętnastu kolejnych zwycięstw i dwoma turniejowymi triumfami w kieszeni. Już na starcie spotkania widać było, że Ukrainka nie zamierza odpuszczać.

Pierwszy gem, trwający aż siedem minut, zapowiedział zaciętą walkę. Kostiuk narzucała mocne tempo od samego początku, zmuszając Świątek do defensywnego i maksymalnie ostrożnego tenisa. W tej fazie spotkania Polka jeszcze się nie odnalazła, szczególnie serwis sprawiał jej sporo kłopotów. Przeciwniczka raz po raz atakowała returnem, a kiedy tylko mogła, szukała zakończenia wymiany jednym zdecydowanym uderzeniem. Świątek mimo problemów w końcu wyrównała na 1:1, ale jej gra niewiele przypominała tę sprzed kilku dni z poprzednich rund.

Obie zawodniczki coraz bardziej ryzykowały, ale to Kostiuk przedstawiała się odważnymi zagraniami, a jednocześnie popełniała więcej błędów. Polka – charakterystycznie dla obecnej wersji siebie – cierpliwie wyczekiwała idealnej okazji na przełamanie. Doczekała się przy stanie 3:3, kiedy popisała się znakomitym returnem i wykończeniem punktu efektownym bekhendem. To ona jako pierwsza objęła prowadzenie z przełamaniem, ale moment radości nie trwał długo.

Przy własnym podaniu Iga zaczęła popełniać niewymuszone błędy, oddając inicjatywę rywalce. Szybko doszło do odrobienia strat przez Ukrainkę, a w dalszych gemach nie można było doszukać się regularności, zwłaszcza w serwisach Polki. Mimo że jeszcze raz udało się przełamać Kostiuk za sprawą dobrego returnu, Świątek ponownie nie wykorzystała przewagi i sama dała się przełamać.

Najbardziej kluczowy fragment rozegrał się przy stanie 6:5 dla Kostiuk. Przeciwniczka zachowała zimną krew na własnym serwisie i ostatecznie zakończyła seta po kolejnej serii błędów Igi. Polka miała duże trudności z wygrywaniem własnych gemów serwisowych, myliła się notorycznie, szczególnie na pierwszym podaniu, dorzucając dwa podwójne błędy w najważniejszym momencie. W ten sposób po raz pierwszy w tym turnieju straciła prowadzenie w setach.

Początek drugiego seta wyglądał obiecująco. Świątek przełamała Kostiuk i wydawało się, że odwraca losy spotkania. Niestety problem z podaniem powrócił jak bumerang. Iga nie potrafiła utrzymać serwisu, co z łatwością wykorzystywała rozpędzona już Ukrainka. Im głębiej wchodziliśmy w tego seta, tym wyraźniej gra Igi się rozpadała, nabierając cech zapaści psychicznej – coraz trudniej było jej nawet odbudować się po pojedynczych niepowodzeniach. Skuteczne forhendy Kostiuk i jej bezkompromisowy pressing nie pozostawiły Polce złudzeń.

Ostatecznie Marta Kostiuk pokonała Igę Świątek 7:5, 6:1 i to ona świętowała awans do ćwierćfinału podczas, gdy dla Polki niedziela stała się gorzką lekcją – i to w dniu 25. urodzin.

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie