Elina Switolina triumfuje w Rzymie! Fantastyczny finał z Coco Gauff
Elina Switolina w Rzymie znów udowodniła, dlaczego jest jedną z najgroźniejszych rywalek na kortach ziemnych. Ukrainka w emocjonującym finale pokonała Coco Gauff po zaciętej, trzysetowej batalii. Kluczowy był jej powrót do formy w trzecim secie oraz umiejętność wytrzymania presji w najważniejszych momentach spotkania. Takie zwycięstwo tuż przed Roland Garros może zwiastować spektakularny występ w Paryżu.
Elina Switolina w fenomenalnym stylu wygrywa turniej WTA 1000 w stolicy Włoch, pokonując Coco Gauff 6:4, 6:7(3), 6:2. To trzeci tytuł Ukrainki w Rzymie i wyraźny sygnał przed rozpoczynającym się Roland Garros.
Od samego początku finału można było wyczuć nerwowość po obu stronach siatki. Gauff zaczęła od mocnego uderzenia, przełamując Switolinę już w pierwszym gemie i dokładając błyskawicznie wygrane własne podanie. Switolina wyglądała na lekko spiętą, a Amerykanka narzucała jej swój rytm poprzez agresywny forhend i szybkie wyjścia do siatki. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać – Ukrainka szybciej doszła do głosu, wyrównując na 2:2 i pokazując, że potrafi odrabiać straty także pod presją. Przez następnych kilka gemów to Gauff wydawała się mieć więcej inicjatywy, ale doświadczona Switolina nie pozwoliła rywalce zbyt długo rozgościć się na prowadzeniu. Zaczęła bardziej kombinować – posyłała sprytne skróty, raz po raz zmieniając tempo gry, co coraz częściej zmuszało Amerykankę do błędów.
Decydujący moment pierwszej partii przyszedł przy stanie 4:4. Switolina wytrzymała długi game na przewagi, a chwilę później pewnie przełamała serwis Gauff i przypieczętowała sukces w pierwszym secie wygrywającym bekhendem po linii.
Druga odsłona, zgodnie z oczekiwaniami kibiców, była prawdziwą tenisową wojną na wytrzymałość. Obie zawodniczki grały długie, wielopiłkowe wymiany głęboko zza linii końcowej. Mimo zmęczenia i coraz większej presji, żadna nie odpuszczała choćby centymetra kortu. Przy stanie 4:4 Switolina musiała bronić break pointa i, dzięki mocnemu serwisowi oraz opanowaniu, wyszła z opresji obronną ręką. Jednak Gauff błyskawicznie wróciła do gry – znów dopadła do siatki i wywalczyła przełamanie, po czym miała szansę zamknąć set. Ukrainka nie zamierzała jednak odpuszczać, pokazując ogromną odporność psychiczną. Doprowadziła do tie-breaka, gdzie początkowo lepiej radziła sobie Amerykanka – to ona jako pierwsza przełamała mini-breakiem po forehandowym błędzie Switoliny. Trzy piłki setowe z rzędu i od razu pierwsza z nich została wykorzystana – Gauff, imponując regularnością, wygrała partię i doprowadziła do decydującego seta.
Początek trzeciej partii był niezwykle wyrównany, każda z tenisistek bardzo skutecznie pilnowała własnego podania, choć Gauff już w czwartym gemie wypracowała break pointa. Zmarnowała jednak okazję – kluczowy był moment, w którym Switolina znakomicie popracowała nogami i przeczytała zagranie przeciwniczki. Ukrainka nie potrzebowała więcej szans – w kolejnej okazji do przełamania dla siebie od razu wypracowała przewagę. Od tej pory zaczęła dominować psychicznie na korcie, dokładając jeszcze jednego „brejka” i pokazując, że doświadczenie robi różnicę pod presją. Serwując na mecz zachowała zimną krew, kończąc rywalizację przy trzeciej piłce meczowej po długiej wymianie i pewnym forhendzie.
To trzecie zwycięstwo Switoliny w rzymskim turnieju. Ukrainka od początku imprezy imponowała regularnością i odpornością psychiczną. Wygrywała trudne, trzysetowe boje – w drodze do finału eliminowała m.in. Jelenę Rybakinę oraz Igę Świątek, pokazując światu, że znów należy do światowej czołówki.
WTA Rzym – Finał:
Elina Switolina - Coco Gauff 6:4, 6:7(3), 6:2