Maja Chwalińska po zwycięstwie nad Igą Świątek: kulisy rozmowy i problem zdrowotny

Chwalińska po wygranej z Świątek: Zdradziła kulisy rozmowy i utrudnienia zdrowotne rywalki

Maja Chwalińska
fot. Nuță Lucian, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Marlena
3 minuty czytania

Gorąca atmosfera wokół polskiej rywalizacji na kortach w Chinach – Maja Chwalińska nie tylko ograła Igę Świątek, ale po meczu zdradziła, co usłyszała od najlepszej polskiej tenisistki. „Jeśli się nie zakwalifikuję, to cię zabiję” – usłyszała w żartach po wygranym półfinale. Na dodatek ujawniono kulisy walki Świątek z kłopotami zdrowotnymi, które mocno wpłynęły na obraz meczu.

Maja Chwalińska sprawiła niemałą niespodziankę, pokonując Igę Świątek w półfinale turnieju WTA 1000 w Wuhan. Po meczu polska triumfatorka zdradziła kulisy rozmowy z Igą. – Mam nadzieję, że się zakwalifikuje. Właściwie powiedziała mi: "Wiesz, jeśli się nie zakwalifikuję, to cię zabiję" – przyznała Chwalińska, podkreślając przyjacielskie relacje z utytułowaną rodaczką. Z kolei Świątek czeka jeszcze walka o miejsce w WTA Finals 2026 w Indian Wells.

Świątek na pomeczowej konferencji nie ukrywała, że motywacja nadal jest mocna. – Na pewno mam motywację. Czuję, że gram dobrze i to był udany tydzień. Dobrze czuję piłkę, więc zagram, odpocznę, a potem pojadę do Ningbo i zobaczę, jak mi pójdzie. Ale szczerze mówiąc, to bez znaczenia. Mogę też po prostu iść na dłuższe wakacje – mówiła, sygnalizując również dystans do rywalizacji na końcówce sezonu.

Spotkanie miało nietuzinkową dramaturgię. Najbardziej zacięty był koniec pierwszego seta. Świątek prowadziła 5:3 i miała piłki setowe, jednak Chwalińska zdołała wyrównać po długich wymianach. W kluczowym momencie, przy stanie 5:6, raszynianka poprosiła o przerwę medyczną, narzekając na uraz mięśnia czworogłowego uda. W drugim secie kłopoty zdrowotne wiceliderki rankingu WTA tylko się nasiliły. Z boksu trenerskiego padły słowa: – Możesz wziąć jeszcze dwa paracetamole, jak chcesz. Spróbuj ze trzy razy, uderzaj z pierwszej piłki, a jak nie, to kończ, nie ma sensu. Szkoda zdrowia. Mamy czas, żebyś się zregenerowała – sugerował trener przygotowania fizycznego Maciej Ryszczuk.

Mimo tego Świątek pozostała na korcie do końca meczu, lecz musiała uznać wyższość Chwalińskiej. Kluczowy okazał się upór świeżo upieczonej finalistki, która podkreśliła, że "naprawdę walczyła o każdą pojedynczą piłkę", zmuszając rywalkę do wysiłku na granicy możliwości. – To było decydujące, ponieważ musiała włożyć dodatkowy wysiłek. Mam wielką nadzieję, że wkrótce wszystko będzie z nią w porządku – dodała Chwalińska po meczu.

Źródło: SportoweFakty

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie