„Chcieliśmy go zatrzymać”. Dyrektor Polonii Warszawa o transferze do Legii
– Łukasz był w bardzo dobrej formie i stanowił dla nas dużą wartość. Na pewno jest to dla nas spora strata – mówi Igor Biedrzycki w rozmowie ze Stolicą Sportu. Dyrektor ds. rekrutacji i skautingu pierwszej drużyny Polonii Warszawa zdradził kulisy walki o zatrzymanie Zjawińskiego, opowiedział o letnich transferach, polityce klubu oraz młodych zawodnikach, którzy już wzbudzają zainteresowanie Ekstraklasy.
Zacznijmy od ostatniego, letniego okna transferowego. W skrócie: jesteście zadowoleni jako Polonia ze wszystkich ruchów do i z klubu?
– Myślę, że na pełną ocenę naszych letnich ruchów przyjdzie jeszcze czas. To nie było łatwe okno transferowe, ponieważ przeprowadziliśmy bardzo dużo zmian i sporo transferów, zarówno przychodzących, jak i wychodzących. Do klubu trafiło około dziesięciu zawodników. Część transferów sfinalizowaliśmy jeszcze przed rozpoczęciem przygotowań, a część już w ich trakcie.
Mówię o tym dlatego, że nie było to proste okno również z uwagi na zmiany w pionie sportowym. Zmienił się też pierwszy trener, a następnie również część sztabu szkoleniowego. To był więc bardzo intensywny okres w Polonii Warszawa. W krótkim czasie musieliśmy się wzajemnie poznać i zacząć współpracować, ale uważam, że finalnie wykonaliśmy ruchy, które sobie założyliśmy.
Pojawiał się temat Michała Pazdana.
– Byliśmy zainteresowani pozyskaniem Michała Pazdana, ale ten temat nie trwał długo. Ostatecznie nie udało się go zrealizować, ponieważ zawodnik w tamtym momencie zdecydował, że chce pozostać w Krakowie. Ma tam poukładane sprawy rodzinne i uznał, że nie był to odpowiedni moment, żeby wykonywać taki ruch do Polonii Warszawa.
W mediach pojawiało się również nazwisko Iwana Nesterenki z Worskły Połtawa. Czy było coś na rzeczy?
– Nie, nie było żadnego tematu w kontekście tego zawodnika.
Czy latem były sytuacje, w których byliście zainteresowani konkretnym zawodnikiem, prowadziliście rozmowy, ale finalnie nie udało się doprowadzić do transferu?
– Tak, takich nazwisk było wiele. Zawsze jesteśmy przygotowani i mamy stworzone listy rankingowe dotyczące pozycji deficytowych. Było kilka takich tematów zarówno z rynku zagranicznego, jak i polskiego.
Może pan zdradzić przynajmniej jedno czy dwa nazwiska?
– Nie chciałbym zdradzać konkretnych nazwisk. Mamy cały dział skautingu i ludzi, którzy każdego dnia wykonują dużą pracę, żeby wyszukiwać i analizować zawodników pod kątem naszego klubu. To jest nasze know-how i efekt pracy całego zespołu. Nie chcielibyśmy ułatwiać zadania innym klubom, tym bardziej że część z tych zawodników może w przyszłości trafić do Polonii.
To może chociaż kierunki? Jeśli chodzi o Polskę, szukaliście zawodników przede wszystkim w Ekstraklasie, pierwszej lidze, a może również niżej?
– Jeśli chodzi o rynek polski, to jest on dla nas zawsze priorytetem. Obserwujemy rozgrywki od Ekstraklasy, przez pierwszą, drugą i trzecią ligę, aż po czwartą. Przyglądamy się również rozgrywkom młodzieżowym na niższych poziomach. Szukamy przede wszystkim młodych zawodników z potencjałem sprzedażowym.
Jeśli chodzi o rynki zagraniczne, obserwujemy Hiszpanię, Portugalię, rynki krajów sąsiednich, przede wszystkim Czech, Słowacji, Niemiec, a także Bałkany i Skandynawię. To są nasze główne kierunki.
W Niemczech, Hiszpanii czy Portugalii mówimy przede wszystkim o niższych poziomach rozgrywkowych?
– Dokładnie. Jeśli chodzi o Niemcy, jest to przede wszystkim trzecia liga. W Portugalii obserwujemy drugi i trzeci poziom, a także rozgrywki Revelação U-23. W Hiszpanii również przyglądamy się trzeciej lidze i niższym poziomom.
W tym momencie nie jesteśmy w stanie sprowadzać do Warszawy graczy z najwyższego poziomu rozgrywkowego w wymienionych krajach. Szukamy więc przewagi konkurencyjnej i zawodników z potencjałem, którzy mogą podnieść poziom naszego zespołu.
Z którego z transferów przeprowadzonych tego lata jesteście najbardziej zadowoleni? Może był najtrudniejszy do realizacji albo zawodnik idealnie odpowiadał waszemu profilowi?
– Myślę, że transfer środkowego obrońcy Budnickiego nie był prosty do zrealizowania. Była duża dynamika, a cały temat rozłożył się w czasie. Był to transfer gotówkowy i potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby go sfinalizować i doprowadzić do końca. Byliśmy jednak mocno zdeterminowani, żeby pozyskać Jakuba, a sam zawodnik również od początku wykazywał dużą chęć dołączenia do naszego klubu. Co istotne, Jakub jest wychowankiem naszej Akademii, a drużynę chcemy budować właśnie w oparciu o takich zawodników – związanych z Polonią i identyfikujących się z klubem.
Może pan zdradzić, jaka była kwota tego transferu?
– To są sprawy wewnętrzne klubu i nie chciałbym ujawniać kwot transferowych.
Przejdźmy do odejść. Czy był zawodnik, którego bardzo chcieliście zatrzymać, ale ostatecznie się to nie udało?
– Tak. Mam na myśli Zjawińskiego, który odszedł do Legii Warszawa. Chcieliśmy go zatrzymać jeszcze wcześniej, nie czekając do końca minionego sezonu, ale niestety nie udało nam się sfinalizować tego tematu. Łukasz był w bardzo dobrej formie, był łakomym kąskiem na rynku i stanowił dla nas dużą wartość. Gdyby udało nam się awansować do Ekstraklasy, być może byłaby większa szansa, żeby namówić go do pozostania w Polonii na kolejne sezony. Na pewno jest to dla nas spora strata.
Kiedy rozpoczęliście rozmowy z Łukaszem w sprawie przedłużenia umowy?
– Te rozmowy zaczęły się jeszcze rok wcześniej, po jego pierwszym sezonie w Polonii (2024/25 – red.). Były one prowadzone przez poprzedniego dyrektora sportowego, Piotra Kosiorowskiego. Od początku była z naszej strony chęć zatrzymania Łukasza i kontynuowania z nim współpracy.
Spogląda pan obecnie na jego grę w Legii? Jak ocenia pan jego rozwój od momentu odejścia z Polonii?
– Uważam, że ma bardzo dobre wejście do Legii Warszawa. Pokazują to również liczby, które generuje na początku, ale sama jego gra również jest pozytywna. Szybko się zaaklimatyzował i wszedł z przytupem do drużyny. To też dużo mówi o jego mentalności – o pewności siebie, z jaką wchodzi do nowego zespołu, i o tym, że nie potrzebuje dużo czasu, żeby wziąć na siebie odpowiedzialność i pokazać swoje umiejętności.
Bardzo nas to cieszy, ponieważ pokazuje, że wykonujemy dobrą pracę w Polonii Warszawa. Jesteśmy klubem, który daje zawodnikom realne możliwości rozwoju i pozwala im zrobić duży krok w karierze. Przykład Łukasza pokazuje, że dobrą grą w Polonii można zbudować swoją pozycję i mocno zaznaczyć swoją obecność na rynku.
Macie w obecnej kadrze zawodników z podobnym potencjałem?
– Mamy bardzo fajnych młodych zawodników, którzy wchodzą do pierwszej drużyny. Antoni Kapusta, Kacper Ziółkowski czy Aleksander Gołoś mogą być przyszłością tego klubu. Są też bracia Gorzędowscy. Jednym z elementów naszej strategii jest właśnie wprowadzanie piłkarzy z akademii do jedynki, a następnie budowanie zespołu również w oparciu o tych chłopaków i ich potencjał.
Czy za Kapustę, Ziółkowskiego albo Gołosia pojawiały się już latem jakieś ciekawsze oferty?
– Oficjalnych ofert nie było. Są zapytania, ale uważam, że nie jest to jeszcze odpowiedni moment na taki transfer. To zawodnicy, którzy dopiero wchodzą do pierwszego zespołu i chcemy ich prowadzić w mądry sposób, by w przyszłości byli wiodącymi postaciami.
Skoro pojawiały się zapytania, to z jakiego rynku?
– Z rynku polskiego.
Z Ekstraklasy?
– Tak.
Cała trójka ma kontrakty do czerwca 2028 roku. Będziecie chcieli je jeszcze przedłużać?
– To są bardzo młodzi zawodnicy, dlatego przede wszystkim chcemy spokojnie i odpowiedzialnie podchodzić do ich rozwoju. Patrzymy na nich długofalowo i jeżeli ich rozwój będzie przebiegał zgodnie z naszymi oczekiwaniami, będziemy w odpowiednim momencie podejmować kolejne decyzje dotyczące ich przyszłości w klubie.
A bardziej ogólnie: prowadzicie już rozmowy z zawodnikami, których kontrakty wygasają po tym sezonie?
– Na razie nie prowadzimy takich rozmów. Mam postawiony konkretny cel w klubie i chcemy przede wszystkim się na nim skupić. Każdego dnia chcemy wykonywać swoją pracę jak najlepiej i sprawić, żeby Polonia osiągała jak najlepsze rezultaty. Na pewno takie rozmowy pojawią się w najbliższych miesiącach.
Tym najważniejszym celem jest awans do Ekstraklasy?
– Tak, zdecydowanie. Awans do Ekstraklasy jest naszym głównym celem. Polonia Warszawa jest klubem z dużymi ambicjami i chcemy zrobić kolejny krok w jej rozwoju. Mamy świadomość, że przed nami jeszcze dużo pracy, ale patrzymy do przodu z dużą determinacją i wiarą, że jesteśmy w stanie ten cel zrealizować.
Jak układa się panu współpraca z prezesem klubu i trenerem?
– Jeśli chodzi o współpracę z prezesem, przede wszystkim chciałbym podziękować mu za zaufanie, jakim mnie obdarzył. To dla mnie duża odpowiedzialność i zrobię wszystko, żeby sprostać oczekiwaniom. Nasze relacje są bardzo dobre. Prezes jest mocno zaangażowany w ten projekt i rozwój klubu. Dzięki jego wsparciu Polonia z każdym rokiem robi kolejne kroki do przodu i ma realną perspektywę powrotu na najwyższy poziom rozgrywkowy.
Jeśli chodzi o współpracę z trenerem, również wygląda ona bardzo dobrze. Poznajemy się z tygodnia na tydzień i cały czas idziemy w jednym kierunku. Jesteśmy w stałym kontakcie i pracujemy ze sobą praktycznie każdego dnia. Mamy jasno określony kierunek, w którym chcemy rozwijać drużynę, dużo rozmawiamy o jej potrzebach.
Bardzo wierzymy w Piotra Stokowca i sztab ludzi pracujących w klubie. Mówię „wierzymy”, ponieważ na co dzień ściśle współpracuję z Pawłem Olczakiem, dyrektorem futbolu. Tworzymy duet odpowiedzialny za obszar sportowy i wspólnie podejmujemy najważniejsze decyzje dotyczące jego kierunku.
Ważnym elementem przyszłości Polonii jest też nowy kompleks sportowy przy Konwiktorskiej, który ma powstać. Jak pan patrzy na ten projekt?
– Pozostaje nam czekać na decyzję władz Warszawy. Bardzo liczymy na to, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku i powstanie ten długo wyczekiwany stadion oraz kompleks sportowy. To byłoby bardzo ważne dla całej społeczności związanej z Polonią. Nasz klub zasługuje na godne warunki do funkcjonowania.
Przejdźmy jeszcze do styczniowego okna. Są już pozycje, które chcielibyście wzmocnić? Macie przygotowaną shortlistę zawodników?
– Mamy ustalone pozycje, które chcielibyśmy wzmocnić. Rozmawiamy o tym na bieżąco z trenerem Stokowcem. Mamy swój model gry i przygotowane profile zawodników na każdą pozycję. Pracujemy nad tym już teraz i zobaczymy, co wydarzy się w najbliższych miesiącach.
Może pan zdradzić, o jakie pozycje chodzi?
– Nie chciałbym na ten moment mówić o konkretnych pozycjach. Mamy bardzo szeroką kadrę i rywalizację na każdej pozycji. Zobaczymy również, jak sytuacja będzie się rozwijała w kolejnych miesiącach. Im bliżej okna transferowego, tym bardziej nasze potrzeby będą się krystalizować i wtedy będziemy podejmować odpowiednie kroki.