Iga Świątek z awansem do 4. rundy Australian Open po emocjonującym meczu – StolicaSportu.pl

Iga Świątek jak błyskawica, a potem wielkie problemy. Ale jest awans!

Iga Świątek
fot. Jan Szurek
Domyślna grafika
Marlena
24 stycznia 2026 11:31
3 minuty czytania

Iga Świątek błyskawicznie rozbiła Annę Kalinską w pierwszym secie, wygrywając 6:1 w zaledwie 24 minuty. Potem jednak polska tenisistka musiała zmierzyć się z zupełnie inną wersją rosyjskiej rywalki, która oddała Świątek tylko jednego gema w drugim secie. Trzecia partia to pokaz opanowania i powrót do dominacji w wykonaniu Polki, która ostatecznie wywalczyła awans do 4. rundy Australian Open.

Już od początku spotkania na Iga Świątek narzuciła Ann Kalinskiej bardzo wysoko tempo. Polka z ogromną pewnością rozgrywała piłki z głębi kortu, a Rosjanka zupełnie nie nadążała za jej tempem. Pierwsze przełamanie na korzyść turniejowej "dwójki" przyszło od razu w drugim gemie, a chwilę później Polka utrzymywała bez większych problemów własny serwis. Grając pewnie, bez zbędnych błędów, Świątek wypracowała sobie kolejną szansę na przełamanie i wykorzystała ją, co pozwoliło jej prowadzić już 3:0.

Kalinska próbowała złapać właściwy rytm i udało jej się w końcu obronić własne podanie, ale na tym jej sukcesy w pierwszym secie praktycznie się skończyły. Świątek imponowała regularnością i skutecznością na linii serwisowej. Przy bekhendzie i nieco odważniejszych skrótach zdołała jeszcze bardziej zdominować przeciwniczkę, kończąc pierwszą partię 6:1 w nieco ponad 20 minut.

Drugi set to już zupełnie nowa historia. Ze strony Polki pojawiła się nieoczekiwana zadyszka, a Kalinska z każdym kolejnym gemem grała coraz śmielej. Rosjanka przełamała Igię już w drugim gemie, zaskakując mocnym returnem. Polka odpowiedziała błyskawicznym re-breakiem, jednak przewaga Kalinskiej wróciła niemal natychmiast. Kluczowy był piąty gem, w którym Świątek zmarnowała aż trzy break pointy, co dodatnio wpłynęło na morale Rosjanki.

Rosjanka, napędzona sukcesami przy serwisie, zgarnęła dwa kolejne gemy, pokazując pewność siebie nawet przy wygrywających wolejach. Statystyka z tej odsłony nie pozostawia wątpliwości – Świątek wygrała tylko 13% punktów po swoim pierwszym podaniu, co rzadko zdarza się liderce światowego tenisa. Ostatecznie Kalinska ustaliła wynik drugiego seta na 6:1, zupełnie odwracając przebieg meczu.

Decydujący set to jednak powrót do najlepszej wersji Polki. Iga rozpoczęła od pewnego podaniu i natychmiastowego przełamania, szybko pokazując, że wróciła jej właściwa koncentracja. Kalinska próbowała jeszcze odzyskać kontrolę, łapiąc pojedyncze punkty przy serwisie Świątek, ale dwie szybkie straty własnego serwisu pozbawiły ją złudzeń.

Tenisistka z Raszyna świetnie panowała nad własnymi emocjami, ograniczając liczbę prostych błędów. Przy stanie 4:0 dla Polki Rosjanka zdołała wygrać gema, a w kolejnym przełamała presję, mając nawet trzy break pointy, ale nie potrafiła ich wykorzystać. Świątek zachowała nerwy na wodzy, zamykając spotkanie przy własnym podaniu na 6:1.

Po tym zwycięstwie Iga Świątek zameldowała się w czwartej rundzie Australian Open. Tam zagra z Maddison Inglis, która dzięki wycofaniu się Naomi Osaki sensacyjnie awansowała na ten etap turnieju.


Iga Świątek – Anna Kalinska 6:1, 1:6, 6:1

Źródło: SportoweFakty

Wybrane dla Ciebie