Iga Świątek pokonuje Maddison Inglis w czwartej rundzie Australian Open 2026 – StolicaSportu.pl

Iga Świątek bez problemów w ćwierćfinale Australian Open

Iga Świątek
fot. Hameltion (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Marlena
26 stycznia 2026 10:33
3 minuty czytania

Iga Świątek nie dała szans Maddison Inglis, gromiąc ją 6:0, 6:3 w czwartej rundzie Australian Open. Polka od pierwszych piłek narzuciła własne warunki, dominując precyzyjnymi uderzeniami. Australijka, choć walczyła ofiarnie i miała przebłyski dobrej gry w drugiej partii, nie była w stanie zatrzymać liderki rankingu. Już w środę Świątek spotka się w ćwierćfinale z Jeleną Rybakiną.

Iga Świątek wróciła na Rod Laver Arena i od razu pokazała, kto rozdaje karty w Melbourne. Druga rakieta świata rozgromiła Maddison Inglis w dwóch setach – 6:0, 6:3 – w czwartej rundzie wielkoszlemowego Australian Open. To był popis tenisowej precyzji i zimnej głowy ze strony Polki.

Przebieg meczu

Już od pierwszych wymian Iga grała bez cienia nerwów. Konsekwentnie wykorzystywała każdą okazję do ataku – i faktycznie, rywalka praktycznie nie miała chwili wytchnienia. Pierwszy set trwał nieco ponad pół godziny, a Polka nie oddała Australijce ani jednego gema. Trzy przełamania serwisu (przy 2:0, 4:0 i 6:0) i przewaga 28 wygranych punktów na 41 możliwych idealnie oddają obraz tej części spotkania. Świątek sypała kończącymi forhendami, a przy siatce wykańczała wolejami. W sumie zapisała na swoim koncie 11 winnerów, popełniając tylko siedem niewymuszonych błędów – Inglis miała ich nawet więcej.

Druga partia zaczęła się od lekkiego zaskoczenia – Australijka zdobyła przełamanie i prowadzenie 1:0. Świątek jednak momentalnie odpowiedziała przełamaniem powrotnym i już przy 3:1 miała wszystko pod kontrolą. Inglis próbowała odpowiedzieć agresywnym returnem, ale często łapała auty albo była spychana do defensywy. Polka broniła breakpointów, nie traciła zimnej krwi w kluczowych akcjach i zakończyła mecz pewnym serwisem na 6:3.

Całe spotkanie trwało niespełna półtorej godziny. Jeśli ktoś sądził, że Inglis – niesiona wsparciem miejscowej publiczności – postawi się Świątek, musiał się rozczarować. Australijka miała swoje momenty, ale nie potrafiła ich zamienić w przełamania.

Inglis, droga przez eliminacje i historia rywalizacji

Maddison Inglis, choć trzy lata starsza od Polki, nigdy nie przebiła się na stałe do pierwszej setki rankingu. Sześć lat temu była już blisko tego osiągnięcia, jednak przez całą karierę najczęściej walczyła w turniejach ITF, triumfując m.in. w Tokio w 2024 roku.

Jej droga na tegorocznym Australian Open to w dużej mierze pokaz hartu ducha. W eliminacjach musiała bronić nawet piłek meczowych – zwłaszcza w starciu z Leyre Romero Gormaz, kiedy przy stanie 4:6, 5:6 odwróciła losy spotkania i sięgnęła po wygraną. Kolejne rundy także przyniosły jej zacięte trzysetowe boje, by w końcu skorzystać z walkowera, gdy kontuzjowana Japonka Naomi Osaka zrezygnowała z gry. Z Iga mierzyła się już wcześniej – w Adelajdzie, w 2021 roku, Polka odprawiła ją równie zdecydowanie.

Prywatnie Inglis jest narzeczoną tenisisty Jasona Kublera, co jest ciekawą anegdotą, biorąc pod uwagę, że na tym samym turnieju także odnosił sukcesy.

Zgodnie z rozkładem opublikowanym przez organizatorów, w środę o 9:00 rano czasu polskiego przeciwniczką Świątek w ćwierćfinale będzie Kazaszka Jelena Rybakina – piąta rakieta rankingu WTA.

Iga Świątek - Maddison Inglis (Australia) 6:0, 6:3

Źródło: Polski-tenis.pl

Wybrane dla Ciebie