Iga Świątek wygrywa z Yue Yuan w 1. rundzie Australian Open 2026 – StolicaSportu.pl

Australian Open 2026. Ciężka przeprawa Igi Świątek. Ale zwycięska

Iga Świątek
fot. Hameltion (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Marlena
19 stycznia 2026 11:51
3 minuty czytania

Emocje od pierwszej piłki – Iga Świątek rozpoczęła Australian Open 2026 niespodziewanie trudną przeprawą z Yue Yuan. Polka już w pierwszym secie była zmuszona odrabiać straty, a rywalka z Chin narzuciła jej sporą presję swoją agresywną grą. Świątek, choć nie uniknęła problemów z pracą nóg i musiała walczyć o każdy punkt, ostatecznie przełamała Yuan i w dwóch setach zapewniła sobie awans do kolejnej rundy. Po meczu przyznała, że takie doświadczenie na starcie wielkoszlemowego turnieju daje jej cenny materiał do pracy.

Pierwszy mecz Igi Świątek podczas tegorocznego Australian Open przyniósł naprawdę sporą dawkę emocji. Polka, mierząc się z Yue Yuan, 130. rakietą rankingu WTA, musiała sporo się napocić, by zapewnić sobie awans do drugiej rundy. Spotkanie rozpoczęło się nie po myśli Świątek – już w otwierającym secie przegrała własny serwis i niemal przez całą partię goniła wynik. Dopiero przy stanie 4:5 udało się jej przełamać Chinkę i wyrównać, a potem pociągnąć tę zwyżkę formy do końcówki, wygrywając seta w tie-breaku.

Rywalka od samego początku zagrała z dużą odwagą, atakując i zaskakując Polkę precyzją uderzeń oraz intensywnością wymian. Świątek nie ukrywała potem, że początkowe minuty były dla niej wyjątkowo trudne, a głównym mankamentem była "praca stóp", przez co nie zawsze nadążała z szybkim doskakiwaniem do piłek. Sama przyznała przed kamerami, że musiała wprawić nogi w ruch i szybciej reagować na zagrania Yuan. Odważniejsze wejście w punkt pozwoliło jej wrócić do właściwego rytmu w środku pierwszego seta.

Druga odsłona rozpoczęła się wyraźnie lepiej dla liderki rankingu – błyskawicznie objęła prowadzenie 3:0. I kiedy wydawało się, że wszystko zmierza w stronę łatwego zwycięstwa, Chinka jeszcze raz zerwała się do walki i odrobiła jedno z przełamań. Mimo tej nagłej zmiany dynamiki, Świątek zdołała utrzymać chłodną głowę i ostatecznie domknęła mecz wynikiem 6:3. Całe spotkanie potrwało dokładnie dwie godziny i dostarczyło sporego materiału do analizy dla sztabu Polki.

Na początku byłam nieco zardzewiała. Nie zaczęłam dobrze, a rywalka wykorzystała swoje okazje. Wiedziałam jednak, że jak ciężko popracuję, to zacznę grać lepiej. To próbowałam robić od środkowej fazy pierwszego seta i cieszę się, że to zadziałało
Iga Świątek

Po zakończeniu spotkania Świątek zwróciła uwagę, że od pierwszych dni zmagań w turnieju wielkoszlemowym trzeba być gotowym na walkę z wymagającymi przeciwnikami. Dodała, że przez falstart w pierwszej partii musiała „wygrzebać się” z niekorzystnej sytuacji psychicznej, a wygranie kluczowych punktów w tie-breaku dało jej wartościowe doświadczenie.

Doceniła też dyspozycję Yuan i wskazała, że przewagą rywalki był fakt, iż już wcześniej rozegrała mecze eliminacyjne, co pozwoliło jej szybciej wejść w rytm. Świątek nie ukrywała, że takie starcie na dzień dobry, choć kosztowne, pokazuje, ile jeszcze pracy przed nią, zwłaszcza jeśli chodzi o konsekwencję w grze przeciwko szybkim, agresywnym piłkom.

Teraz Polka przygotowuje się do drugiej rundy, gdzie czeka na nią Marie Bouzkova z Czech. I w każdym razie jedno jest pewne – każda wygrana na tym poziomie to kolejna lekcja, także dla zawodniczki klasy Świątek.

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie