Magdalena Fręch zameldowała się w 2. rundzie Australian Open po wygranej z Erjavec – StolicaSportu.pl

Australian Open 2026. Szybka wygrana Magdy Fręch. Teraz Paolini

Magdalena Fręch
fot. Hameltion (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Marlena
19 stycznia 2026 02:45
3 minuty czytania

Od samego początku spotkania Magdalena Fręch narzuciła własne tempo, skutecznie przełamując Veronikę Erjavec i nie pozwalając rywalce wrócić do gry. Decydujące okazały się mocne serwisy oraz zimna krew przy break pointach. Polka nie oddała ani jednego gema serwisowego, rozstrzygając mecz w nieco ponad godzinę. Teraz czeka ją pojedynek z Jasmine Paolini, włoską tenisistką o polskich korzeniach.

Magdalena Fręch zaczęła Australian Open z przytupem, nie zostawiając większych złudzeń Veronice Erjavec. Łodzianka od pierwszych piłek podejmowała inicjatywę, a kibice zgromadzeni w Melbourne mogli obserwować zdecydowaną przewagę Polki. Rywalizacja zapowiadała się teoretycznie na wyrównaną, patrząc choćby na ranking Słowenki, ale na korcie dominowała jedna strona.

Początkowe minuty meczu przyniosły sporo nerwów. Fręch musiała bronić trzy breakpointy w pierwszym gemie, jednak zdołała wyjść z opresji głównie dzięki solidnemu serwisowi. Po tym, jak odpierała ataki Erjavec, gra nabrała płynności, choć obu tenisistkom brakowało efektownych wymian. Widać było jednak powoli rosnącą przewagę naszej reprezentantki.

Kiedy przyszedł czas na czwarty gem, Fręch zademonstrowała pełnię swoich możliwości. Przełamała rywalkę do zera, korzystając z potknięcia Słowenki, której pomogła nawet taśma w kluczowym punkcie. Przewaga zaczęła się wyraźnie zarysowywać: własny serwis trzymała pewnie, a Erjavec coraz częściej popełniała niewymuszone błędy. Plasowanie piłek i cierpliwe budowanie wymian przez Fręch przynosiły owoce, czego efektem było prowadzenie 5:1, a za chwilę zamknięcie seta wynikiem 6:1.

Druga partia przyniosła nadzieję na emocje, gdy Fręch stanęła przed szansą szybkiego przełamania. Tym razem Erjavec wybroniła się, ale tylko na moment. Serwis Słowenki – zwłaszcza drugi – nie robił już żadnego wrażenia, a Polka błyskawicznie rozczytywała przewidywalne podania. Świetna praca na nogach, mocny return i opanowanie w najważniejszych wymianach doprowadziły do objęcia prowadzenia 4:1. 

W decydującym momencie Fręch wyciągnęła kolejne asy z rękawa – precyzyjny bekhend, czujny wolej przy siatce, szybka zmiana rytmu na linii końcowej. W sumie aż pięć razy przełamała serwis Słowenki, nie tracąc przy tym ani jednego własnego gema serwisowego. Po niewiele ponad godzinie gry Polka wykorzystała drugą piłkę meczową i zameldowała się w drugiej rundzie Australian Open. Wynik 6:1, 6:1 mówi naprawdę wszystko – przewaga Magdaleny Fręch była bezdyskusyjna.

W kolejnej rundzie nasza zawodniczka zmierzy się z rozstawioną z numerem 7. Jasmine Paolini. Włoszka o polskich korzeniach również znana jest ze swojej waleczności, a jej babcia pochodzi właśnie z Łodzi. 

VERONIKA ERJAVEC - MAGDALENA FRĘCH 0:2 (1:6, 1:6)

Źródło: StolicaSportu.pl

Wybrane dla Ciebie