Marek Papszun odpowiada Nielsowi Frederiksenowi po Legia – Lech

Papszun odpowiada Frederiksenowi: „Jeśli druga strona nie ma szacunku, ja też nie mam”

Marek Papszun
Domyślna grafika
Maciek
2 minuty czytania

Kilka dni po meczu Legii z Lechem emocje nie opadły. Trener warszawian na konferencji prasowej wrócił do tego, co usłyszał z szatni rywali, i nie przebierał w słowach.

Marek Papszun nie zamierza puszczać tematu. Kilka dni po porażce Legii Warszawa z Lechem Poznań trener gospodarzy wrócił do tego, co wydarzyło się tuż po końcowym gwizdku, a konkretnie do słów Nielsa Frederiksena, które padły w szatni zwycięzców.

Duński szkoleniowiec po wygranej miał krzyknąć do swoich piłkarzy: „Znów ich wyr*aliśmy!”. Na środowej konferencji prasowej Papszun dał jasno do zrozumienia, że takie zachowanie jest dla niego nie do zaakceptowania.

„Różna może być dynamika przygotowań do meczu czy emocji. Te drugie także są potrzebne i warto unikać sztampy. To nieco artystyczna branża, w której warto wyzwalać emocje, ale niezbędny jest też szacunek. O ile ma go druga strona. Jeśli jedna go nie ma, to ja nie mam do drugiej. Zawsze tak podchodziłem” — powiedział trener Legii.

Papszun nie ukrywał, że słowa Frederiksena wywołały u niego przede wszystkim niesmak. „Nie patrzę na to przez emocje, a przez perspektywę niesmaku. Niech każdy oceni to po swojemu. Jako środowisko musimy się zastanowić, czy mamy szacunek do siebie” — stwierdził. Dodał też, że gdyby role się odwróciły i to on jako zagraniczny trener zachował się w ten sposób w Danii, konsekwencje mogłyby być poważne.

To jednak nie jedyna rzecz, która zirytowała szkoleniowca „Wojskowych”. Pomocnik Lecha Radosław Murawski zarzucił po meczu Legii celowe niepodlanie murawy, co miało utrudnić grę mistrzom Polski. Papszun nie zostawił tego bez riposty.

„Niektórzy piłkarze Lecha nie pamiętali chyba, że padał deszcz i nie trzeba było podlewać boiska. To już tak na marginesie. Widać było, że w dużych emocjach schodzili z boiska” — zakończył.

Źródło: TVP Sport

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Wybrane dla Ciebie