PSG rozbiło Villarreal 6:0 i ustanowiło nowy rekord Ligi Mistrzów
Cztery bramki w ciągu ośmiu minut od pierwszego gwizdka. Paryżanie zdeklasowali rywali, zanim ci zdążyli się otrząsnąć, a przy okazji zapisali się w historii Champions League.
Między 9. a 17. minutą spotkania na stadionie Villarrealu padły cztery bramki. Wszystkie zdobyli piłkarze PSG.
Lider tabeli fazy ligowej Ligi Mistrzów przyjechał do Hiszpanii zmierzyć się z drużyną zajmującą dopiero 20. lokatę i od początku pokazał, z czego wynika ta przepaść. W 9. minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez Desire Doue piłkę nabił Willian Pacho, szybko ją odzyskał i wpakował do siatki. Trzy minuty później bramkarz Villarrealu Peter Gulacsi podał piłkę prosto do Maghnesa Akliouche'a. Ten zagrał z Sennym Mayulu, odłożył futbolówkę do Doue, a ten precyzyjnie umieścił ją w bramce. 0:2.
Gulacsi pomylił się ponownie w 13. minucie. Piłka trafiła do Joao Nevesa, którego strzał został zablokowany, ale dobitka Mayulu zakończyła się golem. Cztery minuty później scenariusz powtórzył się niemal identycznie: zablokowany strzał Akliouche'a i odzyskanie piłki, po czym podanie do Fabiana Ruiza, który zamknął ośmiominutowy popis. 0:4, a na zegarze ledwie 17. minuta.
Okazało się, że to rekord w historii Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej żaden zespół nie zdobył czterech bramek w ciągu 16 minut i dwóch sekund od pierwszego gwizdka. Do przerwy wynik się nie zmienił, choć Gulacsi zdążył częściowo zrehabilitować się udaną interwencją po strzale Doue.
Po wznowieniu gry tempo nie spadło. W 50. minucie Vitinha zagrał z głębi pola do Ruiza, który przyspieszył, minął obrońców i zdobył swojego drugiego gola. Villarreal próbował odpowiedzieć, ale strzał Pape Gueye'a obronił Matwiej Safonow. Trenerzy zaczęli wprowadzać rezerwowych, mecz zwolnił, lecz w 79. minucie David Boly ściął ze skrzydła i ustalił wynik na 6:0.