Jagiellonia lepsza od Rangersów!
Od pierwszego gwizdka kibice Jagiellonii przeżyli prawdziwą kolejkę emocji – najpierw fatalny błąd we własnym polu karnym, błyskawiczny samobój, a potem kapitalna odpowiedź po drugiej stronie boiska. „Duma Podlasia” wywalczyła wygraną 2:1 nad Rangers FC, a losy meczu ważyły się do ostatniej sekundy. Decydujące sytuacje w doliczonym czasie gry na długo pozostaną w pamięci kibiców z Białegostoku.
Jagiellonia Białystok sięgnęła po imponujące zwycięstwo na własnym stadionie, pokonując Rangers FC 2:1 w pierwszym spotkaniu III rundy eliminacji Ligi Europy. Mecz miał dramatyczny przebieg, a emocje sięgały zenitu aż do końcowego gwizdka.
Początek spotkania zaskoczył wszystkich na trybunach. Już w 4. minucie Tuur Rommens zagrał piłkę w pole karne gospodarzy, gdzie Guilherme Montoia zaliczył fatalną interwencję i skierował piłkę do własnej bramki. Goście objęli prowadzenie, a kibice gospodarzy oniemieli.
Błyskawicznie odpowiedziała jednak Jagiellonia. Najpierw Chermiti niewiele brakowało, by podwyższył wynik dla Rangersów, ale chwilę później padł gol wyrównujący. Po akcji z lewego skrzydła i zagraniu Kajetana Szmyta, tym razem to Emmanuel Fernandez pechowo skierował piłkę do własnej siatki, przywracając nadzieję gospodarzom.
Podopieczni Jagiellonii wyczuli szansę. W 21. minucie Emmanuel Fernandez przewrócił się we własnym polu karnym, co wykorzystał Jesus Imaz. Choć jego strzał zatrzymał jeszcze bramkarz gości, Kajetan Szmyt popisał się skuteczną dobitką i wyprowadził Jagiellonię na prowadzenie 2:1.
Gospodarze mogli jeszcze przed przerwą dorzucić kolejne trafienia, lecz Pandur wybronił strzały Prelca i Wojtuszka. Efektowną sytuację miał także Rodrigo Conceicao, ale nie zdołał skierować futbolówki do siatki.
Po przerwie coraz częściej do głosu dochodzili gracze Rangersów. Sędzia jednym z decyzji nie podyktował rzutu karnego dla Jagiellonii po starciu Prelca z Fernandezem. Po drugiej stronie Curtis minimalnie pomylił się przy strzale, Devlin próbował pokonać Abramowicza, ale bramkarz gospodarzy był na posterunku. Gospodarze nie pozostawali dłużni – Jesus Imaz miał znakomitą okazję, uderzając tuż obok słupka.
Ostatnie minuty to prawdziwa nerwówka. Rangersi niemal nie schodzili z połowy Jagiellonii i w doliczonym czasie Curtis trafił w słupek. McCrorie także miał sytuację na gola, lecz dobrze zainterweniował Kobayashi. Doświadczony Lawrence Shankland również nie wykorzystał dogodnej okazji przed bramką gospodarzy.
Ostatecznie Jagiellonia utrzymała prowadzenie do końca, wygrywając 2:1 i stawiając się w korzystnej sytuacji przed rewanżem w Glasgow. Wyjątkowy wieczór białostockiej drużyny zapisuje się jako jeden z najważniejszych momentów w jej historii europejskiej.